Coyocik
25-03-2008, 23:42
Jestem 24 letnim kibicem GieKSy, studentem. Mieszkam obecnie od 4 lat poza granicami Katowic (w mieście w którym obecnie studiuję), więc na mecze GKS-u nie mam zazwyczaj możliwości chodzić, a tym bardziej jeździć na "wyjazdy". Okres świąteczny, jest tym pięknym okresem, że każdy ma możliwość powrotu po długiej nieobecności do domu, do swojego miasta, do spotkań z przyjaciółmi, kolegami. Po zaproszeniu moich 2 kolegów na mecz wyjazdowy, postanowiłem skorzystać z okazji i poprosiłem kolegów aby mnie zapisali . 50zł, trochę dużo jak na studencką kieszeń, ale co tam. Może długo taka okazja się nie trafi, a wyjazd będzie okazją do dopingowania ukochanej drużyny, porozmawiania i powspominania starych licealnych czasów - pomyślałem. Przejazd do Stalowej Woli mijał wesoło, w atmosferze zabawy, świętowania i braterstwa. Poznałem wielu ciekawych ludzi, nie jak piszą w prasie, że hołota, chuligani i jacyś tam. Wszyscy razem zjednoczeni ideą dopingowania naszej drużyny, dotarliśmy na miejsce niestety z opóźnieniem, nieważne, mi i tak się podobało. Przegrana naszej drużyny też nie popsuła mi humoru, taka jest piłka... Wybraliśmy się w podróż powrotną... Na stacji w Tarnowie, z przyczyn mi nieznanych doszło do zadymy z policją. Czemu? Po co? Nie wiem, jak wyjrzałem z okna wagonu, grupa 15-20 chuliganów, obrzucała opancerzoną policję prewencyjną kamieniami pobranymi z torów. Nie popieram, chuligaństwo powinno być tępione no ale trudno, zawsze znajdzie się tych paru chętnych do zadymy, szkoda, psują oni wizerunek klubu i prawdziwych kibiców. Czegoś takiego "na żywo" jeszcze nie widziałem, popatrzyłem chwilę na cała akcję, po czym wszyscy z przedziału w tym i ja to "olali" i usiedli na swoich miejscach. Całe zajście nie trwało dłużej niż 5min. jak mi się wydaje. Pociąg ruszył w kierunku Katowic, co bardziej zmęczeni podróżą spali inni rozmawiali, sielanka. Mijamy znak Mydlniki, jakieś nie wiadomo co, ciemno, o stacji nigdy nie słyszałem... Pociąg się zatrzymuje a między przedziały wpada uzbrojona prewencja, pałując pechowców którzy mieli okazje tam stać i wpychając ich do przedziałów. Padały przy tym hasła typu "wypierdalać kurwy", "wydupiać do przedziału" itd. Paru nieszczęśników od razu zostało wywleczonych na zewnątrz pociągu, bitych i wyzywanych. Wszyscy przestraszeni, nie wiedzą o co chodzi, wtedy wpada do przedziału dwóch policjantów i pałując, wyzywając, każą nam złazić z miejsc siedzących na podłogę. "Na glebę świnie!", "Spierdalaj na ziemie, albo wpierdol!" itd. itp. W przedziale w tym czasie było dość dużo ludzi, ale wszyscy jak robaki mieli się tłoczyć na ziemi. Niemożliwe stało się możliwe, jak policjanci wpadli ponownie i tego kto nie siedział zdzielili pałą i zagrozili "wpierdolem" na zewnątrz pociągu. Z przedziału obok, przez cały czas słyszałem jęki, krzyki ofiar gazu wrzuconego do środka. Ludzie jak sądzę nie czuli się dobrze, wymiotowali, nie mogli oddychać, do tego zgnieceni na ziemi, nie mieli możliwości ruchu, ich sytuacja była gorsza od naszej, ponieważ nam panowie policjanci nie wrzucili gazu do środka. Przez cały czas zastanawiałem się kiedy policja wpadnie na ten pomysł, gazu na szczęście nie miałem okazji wdychać. Miałem wygodne miejsce przy oknie, ale zamieniłem je wedle rozkazu na jakieś 40cm x 40cm pod oknem, spędzając ponad 4 godziny z głową opartą o śmietnik. Komenda: "mordy w dół albo wpierdol" dała mi jednoznacznie do zrozumienia, że głowy lepiej nie podnosić. Siedząc tak zmiażdżony, słyszałem jęki ludzi wywleczonych na zewnątrz i katowanych przez policję. Odgłos policyjnych pałek tłuczących ludzkie ciało, na dobre zapadł mi w pamięci. Zastanawiałem się kiedy na mnie przyjdzie pora. I teraz najlepsze… Do przedziału wpada gość ubrany jak antyterrorysta i DEPCZĄC PO LUDZIACH KULĄCYCH SIĘ NA PODŁODZE mówi: „Wszyscy podnieść ryje”. Przyglądał się chwilę po czym pokazał palcem na 2 albo 3 osoby i powiedział (to chyba ulubione słowo krakowskiej policji) „wypierdalać”… Antyterrorysta który nas sterroryzował ważył swoje, współczułem chłopakom po których stąpały jego wielkie buciory, dla niego nie było różnicy czy to głowa, ręka, noga czy palec… Telefonu komórkowego nie można było używać gdyż groziło to „wpierdolem”- policjanci wyraźnie to zaznaczyli pałkami i obelgami. Jakiemuś chłopakowi z mojego przedziału zrobiło się niedobrze, nic dziwnego w przedziale okna były zamknięte, wszyscy bali się wstać aby je otworzyć bo „wpierdol”, nie można było się napić, iść do WC. Jego kolega postanowił zapytać o to policjanta z przedziału, ten na widok jednej, podniesionej głowy otworzył drzwi i zapytał w stylu: „chcesz wpierdol?, ryj w dół!”. Na to chłopak: „Ale koledze jest niedobrze, czy może wyjść do toalety?”, drzwi zostały zamknięte, a chłopak więcej nie zadawał pytań… Gdy w podudziach ustało krążenie, a z braku wody i zaduchu i mi zrobiło się niedobrze, zacząłem się zastanawiać ile to jeszcze potrwa i czy zdarzę do domu na śniadanie wielkanocne. Mijały godziny, policja od czasu do czasu otwierała drzwi do naszego przedziału umilając nam pobyt w Krakowie tekstami typu: „Ale śmierdzicie”, „Tam na was czeka 100 policjantów z pałkami…”, „Chcecie jeszcze porzucać w policjantów kamieniami?”, „Świnie! Mordy w dół i na glebie!”. Miejscowa prewencja musiała się całkiem dobrze przy tym wszystkim bawić, ponieważ często żartowali między sobą, śmiali się. Pociąg powoli przesuwał się wagon po wagonie do miejsca rozładunku nas kibiców. Pały w górę, tarcze w dłoń i komenda „wypierdalać na zewnątrz!” uzmysłowiła mi że czas już skończyć z trzymaniem „ryja w dół” i siedzenia „na glebie” i pora opuścić przedział i wyjść na zewnątrz. Wszyscy poderwali się w górę i niczym bydło wypędzane na pastwisko pod gradobiciem pałek wysypaliśmy się na coś w stylu peronu. Wszystkim nam od razu kazano położyć się wzdłuż wagonu, jeden przy drugim, na ziemi. Reflektory które w naszą stronę zostały ustawione, sprytnie przyćmiewały nam widok całej okolicy, oślepiając nas jasnym światłem. Kazano nam usiąść, policjant po cywilu przeszedł się wzdłuż przyglądając się krótko każdemu. Kazał wstać mojemu koledze, oglądając go uważnie ze wszystkich stron, ale stwierdził na szczęście, że chyba nie o niego mu chodziło. Następnie, każdemu zrobiono zdjęcie, z dowodem tożsamości pod twarzą i kazano przejść dalej. Szereg uśmiechniętych po kaski policjantów, aby kibice szybciej się przemieszczali, pałowali i wyzywali. Gdy usiadłem w wyznaczonym miejscu na ostrych kamieniach i dołączyłem do reszty kibiców z mojego wagonu zacząłem się nieco przyglądać policjantom nas otaczającym. Usłyszałem, standardowe: „Morda w dół, wpierdol nie chcesz?!”. Gdy wszyscy przeszli ten etap, padła komenda „Spierdalać do pociągu”, jeden po drugim wbiegliśmy do naszego wagonu, oczywiście co wolniejsi zbierając pałą. Po powrocie okazało się że nasze plecaki zostały przeszukane a rzeczy trochę porozrzucane po przedziale. Proces ten odbywał się chyba z większością wagonów i z tego co wiem to zostaliśmy dość łagodnie potraktowani. Dalsza droga pod opieką panów w kaskach upłynęła spokojnie do samych Katowic, chociaż przez 2/3 reszty trasy nadal musieliśmy się gnieść na ziemi. Wychodząc do toalety, uprzednio pytając oczywiście o pozwolenie, policjanci zapytali mnie „Podobał Ci się wyjazd?”…
Miałem szacunek do policji, ale po tym co widziałem już go nie mam. Agresja zawsze budzi agresję tak jest i zawsze będzie. Żal mi najbardziej chłopców 14- 16 lat którzy pojechali na ten wyjazd tak jak ja pierwszy raz, nie wiem czy jeszcze będą mieli ochotę na wyjazdy po tym co im panowie władze zaprezentowały, dno. Pozdrawiam wszystkich kibiców i życzę powrotu do zdrowia pobitym przez policję. Pozdrawiam BW, dzięki za chrzest :) Do następnego meczu!
Miałem szacunek do policji, ale po tym co widziałem już go nie mam. Agresja zawsze budzi agresję tak jest i zawsze będzie. Żal mi najbardziej chłopców 14- 16 lat którzy pojechali na ten wyjazd tak jak ja pierwszy raz, nie wiem czy jeszcze będą mieli ochotę na wyjazdy po tym co im panowie władze zaprezentowały, dno. Pozdrawiam wszystkich kibiców i życzę powrotu do zdrowia pobitym przez policję. Pozdrawiam BW, dzięki za chrzest :) Do następnego meczu!