kosa
24-03-2008, 23:13
Już w Tarnowie jeden z policjatow (czarny mundur grupa interwencyjna lub oddzial at) rzucił sporej wielkości kamieniem w szybę pociągu. Odłamki tej szyby raniły jedną osobę w głowę. Następnie w Krakowie, gdy stałem między przedziałami wpada kilka zamaskowanych funkcjonariuszy i siła zmusza nas do wejścia do przedziału. Każdemu każą leżeć na ziemi. Jedną osobę zrzucają z miejsca na bagaże. Ląduje Ona głową w dół na twardej nawierzchni. Widzimy jak policja brutalnie gazuje sąsiedni przedział. Następnie wyciągają jedna osobę, ktora zostaje sprowadzona do parteru, a następnie słychać jak ją katują. To samo następuje z innymi osobami. Do nas wpada trójka policjantów i wybiera trzy osoby, które rzekomo uczestniczyly w zajściach na dworcu w Tarnowie. Słychać ich jęki i krzyki, gdy są katowani na dworze. Zakazano nam rozmawiać przez telefony. Wyzywano i szydzono. Po kilku godzinach wypędzają nas na spisanie, a następnie "ścieżkę zdrowia". Tam każdy dostaje kilka razy pałą. Następnie, gdy już wszyscy siedzimy ruszają na nas z okrzykami i leją jak popadnie. Zostajemy na nowo wpędzeni do pociągu, gdzie już przeszukano nasze rzeczy i zagazowano przedział. Na ziemi musimy siedzieć do końca podróży, ale potem chyba następuje zmiana policjantów i trochę się rozluźnia (możemy już siadać, isć do ubikacji).