View Full Version : Śmierć i wszystko co z nią związane...
BRANIK_GT
27-07-2009, 18:58
Chciałbym sie dowiedzieć jakie są wasze odczucia dotyczące tego co nas wszyskich kiedyś spotka.
Czy sie boicie śmierci?
Czy wierzycie w życie po śmierci?
Jakieś zdarzenia w których byliście krok od śmierci?
Śmierć jest uznawana za temat tabu i zupełnie niesłusznie.
no temat schizujacy ...
ja sie co do smierci nie boje sie tylko balbym sie o swoich bliskich ...
no co do tego drugiego to raczej musi cos w tym byc...
Ja się boję tego że się mogę w trumnie obudzić. Boję sie że wszyscy będą myśleć że nie żyję a ja zapadne w jakiś bardzo głęboki sen. Wiem że to głupie no ale tak mam ;-)
A co do życia po śmierci, to nikt tak na prawdę nie wie czy ono istnieje ale myśl że kiedyś tam gdzieś spotka sie zmarłych bliskich jakoś tak bardzziej pozwala pogodzic się z ich śmiercią (o ile to w ogóle może być łatwe).
BRANIK_GT
27-07-2009, 19:58
Ja się boję tego że się mogę w trumnie obudzić. Boję sie że wszyscy będą myśleć że nie żyję a ja zapadne w jakiś bardzo głęboki sen. Wiem że to głupie no ale tak mam ;-)
A co do życia po śmierci, to nikt tak na prawdę nie wie czy ono istnieje ale myśl że kiedyś tam gdzieś spotka sie zmarłych bliskich jakoś tak bardzziej pozwala pogodzic się z ich śmiercią (o ile to w ogóle może być łatwe).
Kremacja ten problem rozwiązuje i do tego tańszy pogrzeb o wiele!
Kiedyś na Brynowie pijany kierowca wymusił pierwszeńswo i wdupił mnie na maske (jechałem na rowerze) i mnie przewiózł tak z 50m
Psiarni powiedział że powoli hamował żebym delikanie upadł!
Skończyło sie na złamaniach i obiciach.
To chyby był najbliższy mój przypadek że mogłem skończyć.
Mogłem sie też utopic w wieku 8 lat ale mnie wyciągnął ojciec.
Tak było.
Dobry temat :)
Czy sie boicie śmierci?
Czy wierzycie w życie po śmierci?
Jakieś zdarzenia w których byliście krok od śmierci?
1. Boje sie naglej smierci. Ze zostawie tu niepozalatwiane sprawy i ze rodzina bedzie cierpiec.
2. Wierze w Zmartwychwstanie.
No właśnie kremacja też nie rozwiazuje tego problemu bo zawsze można się w piecu obudzić, brrrr
Jakieś zdarzenia w których byliście krok od śmierci?
Nie pamiętam tego ale znam z opowiadań. Miałam niecały rok i rodzice mnie zostawili u babci i dziadka. Fest ryczałam, ciotka dała mi kostkę czekolady i się nią zadławiłam, ponoć zrobiłam się cała sina i w ostatniej chwili dziadek wyjął mi tą czekoladę z gardła.
A z takich bardziej komicznych sytuacji, to jakieś 2 tygodnie temu wychodziłam z roboty i prawie wpakowałam się jakiemuś kolesiowi pod auto. Zamiast się usunąć z drogi to stałąm jak wryta i zaczęłam sie śmiać jak głupia :hihi:
Boje się śmierci i nie wierzę w nic co z nią związane tj. zmartwychwstanie, reinkarnacja itp
Adas32SK
27-07-2009, 20:31
Dobry temat :)
1. Boje sie naglej smierci. Ze zostawie tu niepozalatwiane sprawy i ze rodzina bedzie cierpiec.
2. Wierze w Zmartwychwstanie.
a wolałbys umierac w meczarniach ciezko chory???
no własnie,nie raz sie zastanawiałem co lepsze,nagle,czy meczyc sie i srac pod siebie byc zdanym na łaske pani z PCK?
mysle ze im dłuzej zyjemy tym bardziej jestesmy gotowi na przyjecie smierci ktora i tak do kazdego zapuka nie tylko po chomika:zabki:
boje sie smierci bo raz zajrzała mi głeboko w oczy i popatrzałem jej i to dosłownie.Odrazu nabrałem wielkich checi do dalszego zycia.
Skonczyło sie dobrze,ale rysa na mozgu została.Straszniejsza niz smierc jest choroba,a smierc to wybawienie.
Adas32SK
27-07-2009, 20:32
Boje się śmierci i nie wierzę w nic co z nią związane tj. zmartwychwstanie, reinkarnacja itp
patrzac na nick,to temat Pana nie dotyczy :cham:
A wedlug Ciebie sa tylko dwa rodzaje smierci? Nagła i w meczarniach? Chce umrzec tak jak moja babcia. Ze starosci. Zasnac i sie juz nie obudzic.
Tak czy inaczej, umierając nagle, po długiej chorobie czy we śnie, zawsze zostawia się jakieś niezałatwione sprawy. Nawet dość wiekowa osoba ma jeszcze coś do załatwienia.
Fakt "najlepsza" chyba jest śmierć we śnie ale jak to mówią na taką śmierć trzeba sobie zasłużyć...
Bartek84
27-07-2009, 20:39
Boję się śmierci.
Niby jestem człowiekiem wierzącym i nie powinienem się tego bać, ale nie jestem pewien istnienia życia pozagrobowego, czyli moja wiara jes o żić rozczaś :/
Wierzę w miłość i miłosierdzie, ale samemu ciężko mi się zdobyć na takie zachowania wobec innych.
Popieram ideę miłosierdzia Jezusa, gdyż wg mnie prowadzi ona do szczęścia wszystkich ludzi na świecie.
Próbuję uwierzyć, że jest jakiś Bóg, jakaś istota, która nie pozwoli na niesprawiedliwość i cierpienie niewinnych, bo jeśli nie ma kogoś takiego, to jaki sens ma życie?
Prokreacja i huj, jak zwierzęta, aby podtrzymać gatunek.
Chyba dwa razy konkretnie pomyślałem o tym, jakby życie było tylko przemijającą bezsensowną chwilą, bez życia pozagrobowego, i ogarnął mnie niesamowity strach. Potraficie sobie wyobrazić, że wasz mózg nie działa, nic nie czujecie, nie istniejecie?? To co przeżyliście nie ma znaczenia, wasze wspomnienia, czyny, doświadczenia są śmieciami.
Jeśli tak jest to jaki cel ma życie?
Po co być uczciwym, honorowym skoro to i tak nie ma znaczenia??
Zdecydowanie boje się śmierci, ale kogoś ze swoich najbliższych. Jeśli chodzi o jakieś sytuacje to kiedyś tam mogłem się utopić...nic innego mi nie przychodzi do głowy. W życie po śmierci wierze. Nosze też krzyżyk na szyi i to taki mój prywatny "amulet szczęścia" w który osobiście bardzo wierze, że w jakimś stopniu chroni mnie od niespodziewanych nieszczęść.
"z prochu powstałes i w proch sie obrucisz" dziwne zdanie...Mozna to ujac tak ze byłes niczym i bedziesz niczym.ALe to kazdy musi na swoj sposób zrozumiec.Bo po co zyc jak i tak nic z nas nie bedzie.Ale moze to tylko sie ciala tyczy.Moze nasz duch bedzie lewitowal gdzies w swiecie umarłych.Tego sie nigdy nie dowiemy.Kosciół mowi i zmartwychstaniu i zyciu wieczny, wiec kto wie,Ale dzine jest to ze powstalismy niby od malpy a według kosciola to Bóg nas stworzył wiec jak jest to kij wie.Wiec w co wierzyc co bedzaie po smierci.
Według mnie...to smierc jaka bedzie taka bedzie.Ale mysle ze smierc konczy nasz zywot tu i tam.znikamy.. nie ma zycia po ani reinkarnacji.
gniotek1102
27-07-2009, 20:53
Smierci tez sie boje bo nikt niewie co bedzie potem...
Czasem sobie mysle jakie to zycie byłoby bezsensowne gdybysmy ze smiercia zapominali o tym zyciu i rodzili sie w innych postaciach
czasami mnie przekonuje do tego deja vu(czy jak to sie tam pisze)ze moze cos podobnego było w poprzednim wcieleniu i tak mi sie nasówa tysiac mysli.
Ogólnie ciekawy temat do rozmów...długich rozmów :)
Adas32SK
27-07-2009, 20:57
A wedlug Ciebie sa tylko dwa rodzaje smierci? Nagła i w meczarniach? Chce umrzec tak jak moja babcia. Ze starosci. Zasnac i sie juz nie obudzic.
KRIS...dałem ci tylko alternatywe nagłej,a oblicza smierci sa rozne kolego,a to co miała Twoja babcia to nie jeden by chiał miec,ale niestety nie znasz dnia ani godziny i jak umrzesz i to jest frasujace i intrygujace,bo niedawno kierownik podbijał mi przeniesienie,a juz nie zyje...utopił sie ratujac syna.I kto by pomyslał,chłop pełen zycia...mowia chopcy ze los sie zemscił bo jednemu urlopu nie podbił ten zjechoł i ...zginoł zmielony przez beckera...mozna se myslec o tym roznie,ale jedno jest pewne to ze nie znamy czasu i rodzaju.
Przestancie.. ja to mam schizy takie niekiedy w nocy ze to parodia..
sobie mysle jak by wygladalo zycie beze mnie.. w takim skupieniu.. poprostu takich mysli nie da sie przyswoic.. magia :d podobnie mialem kiedys z uswiadomieniem sobie ze my, nasza planeta itp to jest male gowienko itp w stosunku do calego wszechswiata.. ale to nie o tym tutaj mowa..
ze smiercia zetknalem sie wiele razy, jak pewnie wielu z Was.. zwykla zabawa momentalnie mogla przerodzic sie w tragedie itp..
Co po zyciu..? Wiedziec, tego nikt nie wie.. mimo ze wzorowy katolik ze mnie nie jest, to wierze w to i owo zwiazane z zyciem po smierci jak glosi religia...
ABSTRAHUJĄC http://latynosi.bloog.pl/id,2850347,title,Obudzil-sie-podczas-wlasnego-pogrzebu,index.html?ticaid=5875d
http://www.tvp.info/wiadomosci/polska/staruszka-obudzila-sie-w-kostnicy
patrzac na nick,to temat Pana nie dotyczy :cham:
Na mnie nie ma mocnych :cham:
A na poważnie, to nie raz mam tak, że zastanawiam się jak to wszystko bedzie wyglądało i troche mnie to przeraża. Najbardziej boję się tego, ze bedzie to bolesne.. Ale mimo wszystko bardziej bałbym się śmierci kogoś bliskiego, np nie wiem czy poradziłbym sobie ze śmiercią mamy. W Boga nie wierzę, tylko zebym się później nie zdziwił :)
Adas32SK
27-07-2009, 21:17
Na mnie nie ma mocnych :cham:
A na poważnie, to nie raz mam tak, że zastanawiam się jak to wszystko bedzie wyglądało i troche mnie to przeraża. Najbardziej boję się tego, ze bedzie to bolesne.. Ale mimo wszystko bardziej bałbym się śmierci kogoś bliskiego, np nie wiem czy poradziłbym sobie ze śmiercią mamy. W Boga nie wierzę, tylko zebym się później nie zdziwił :)
moj były kiero z warsztatow opowiadał jak przezył zawał.lezał i czuł sie tak zajebiscie ze sie wkurwił jak go odratowali:cham: lezał i miał wszystko w doopie i jakos tak lekko mu było i fajnie.
Komanczz
27-07-2009, 21:55
Boje się śmierci bliskich.Swojej się nie boje bo nie ma czego.Każdy przez to przejdzie :)
Zawsze chcialem umrzeć w imie czegoś w co wierze, a nie w łóżku jako stary dziadek.
Mam takie pytanie : Czemu niektorzy z was boja sie tylko smierci bliskich, a swojej nie ?? Nie myśleliście co by wasi bliscy poczuli po waszej smierci??
przeżyłek śmiertelny wypadek autym w którym zginoł kierowca moj najlepszy przyjaciel mnie sie nic nie stało poza małym szyciym,teraz wierza ,że kazdy mo swoja świeczka tylko niewiadomo kiedy ona zgaśnie,teraz sie niy boja już śmierci ,ciesza sie kazdym następnym dniem,żyjcie tak choćby kazdy nastepny był waszym ostatnim, a w niebie czy jak to nazwac ponoc jest zajebiscie ino nima piwa,pozdro
Dodam, ze mam tak jak pewnie wiekszosc tu zgromadzonych.. Nie myslalbym o smierci.. lub moze nie bałbym sie jej na tyle, gdyby trzeba bylo swe zycie poswiecic w imie swej ukochanej/bliskiej osoby.. Bo prawda taka.. a po 2 jaki to bol patrzec jak Wszyscy bliscy umieraja..
*edit prawda taka, ze to w pewnym sensie EGOIZM
stefanosk
27-07-2009, 22:25
Poczytajcie to http://www.wiadomosci24.pl/artykul/smierc_zdejmuje_buty_19597-1--1-a.html
Same spadają czy metafizyczne zjawisko ? :)
Smierc... Mamy cale zycie zeby sie z nia pogodzic. Nie boje sie smierci, ale bolu, tylko do tego mozna tez sie przyzwyczaic.
A jesli chodzi o zdarzenie: 1 stycznia 2009 godzina 00:05. Przez nie uwage spadam z 7-mio metrowego dachu. Polamana miednica, kosc udowa prawej nogi, zebra, przebite pluco. Mam teraz troche srobek i plytek ale chodze normalnie:)
Zyje, zyje dzieki lekarzom (chociaz oni mowia ze to cud), i dzieki bliskim.
Sorry za off topa ale podziekuje tutaj rodzinie ( Tom ), no i wszystkim znajomym ( Foxu -pierwsza pomoc przed przyjazdem karetki). Dziekuje.
Jak to komuś, kto boi się śmierci w jakimś stopniu pomoże albo skłoni do bardziej racjonalnych przemyśleń, to zacytuję (z pamięci, nie dosłownie) słowa gościa z mojego avatara:
Dlaczego człowiek boi się swojej nieobecności po śmierci? Skoro bez strachu do pomyślenia jest swoja nieobecność przed narodzinami, to czym strasznym jest niebyt po śmierci?
Ludzie wierzący mają może trochę łatwiej, bo wierzą, że to nie koniec, ale i dla niewierzących jest pocieszenie:) Jedno z moich ulubioncyh zdań na ten temat: "Jawa to udręka, sen to wyzwolenie. A jeśli śmierć to ucieczka w wieczny sen?" Każdy lubi spać i wkurza się, jak ktoś go obudzi. Po śmierci nikt Cię nie obudzi;)
EDIT: Gała, trafiasz w sedno, to jest tylko i wyłącznie egoizm:) Świat beze mnie przestanie istnieć:)
Chciałbym sie dowiedzieć jakie są wasze odczucia dotyczące tego co nas wszyskich kiedyś spotka.
Czy sie boicie śmierci?
Czy wierzycie w życie po śmierci?
Jakieś zdarzenia w których byliście krok od śmierci?
Śmierć jest uznawana za temat tabu i zupełnie niesłusznie.
Śmierci się jakoś nie boję. Chciałbym umrzeć normalnie jak większość, naturalnie. Nie na raka, nie na jakieś zakażenie czy wykrwawienie. Co do życia po śmierci, to chciałbym żyć sobie w chmurach ale powiem wprost, że nie wierze w te opowiadania. W Boga oficjalnie nie wierzę. Kiedyś chodziłem do kościoła, regularna spowiedź ale przestało mi się podobać, bo dla mnie to jest bez celu a kościół, to system stworzony od pokoleń, żeby mieć pieniądze i przy każdej okazji święta iść do kościoła. Z drugiej strony nie wierzę w Boga, ale chcę mieć ślub kościelny, dziecko normalnie ochrzczone i dać je do komunii, bo tak się przyjęło.
Co do zdarzeń w których byłem o krok od śmierci, to pochwalę się, że dwa razy miało mnie nie być. Raz cud, raz szczęście.
Pierwsze otarcie się o drugą stronę miałem około 5 lat temu. Poszedłem się kąpać do wanny, zamknąłem drzwi. Między czasie nie czując wdzierającego się dwutlenku węgla z pieca normalnie brałem kąpiel. Po czasie serce zaczęło strasznie mi szybko bić. Stwierdziłem, że pewnie zbyt gorąca woda, więc wyszedłem z wanny. Czułem, jak nogi mi "uciekają" i obudziłem się w szpitalu w Chorzowie. Rodzice w tym czasie oglądali TV w dużym pokoju, jednak mama usłyszała "klank" (moja nieprzytomna głowa uderzająca w kafelki). Na nieszczęście drzwi były zamknięte na klucz, więc tata z bratem zaczęli wyrywać drzwi z zawiasami a mama zadzwoniła na pogotowie. Obudziłem się w szpitalu, miałem strasznego krwiaka od uderzenia z byka w kafelki i zawirowania w głowie. Lekarz stwierdził, że cud. Podał ilość % dwutlenku węgla w człowieku i przekroczyłem stan krytyczny o 4%. Jakbym palił papierosy to pogrzeb. Sam fakt przeżycia mnie wtedy nawet nie cieszył. Łzy cisły się do oczy jak widziałem masę odwiedzających mnie kumpli z łzami w oczach, że przeżyłem. Płakali jak dzieci a ja z nimi. W szkole byłem tematem numer jeden. Nauczyciele mi odpuścili pierwsze 2 tygodnie pobytu w szkole, jednak skutek uboczny wypadku był chujowy. Przez pół roku brałem "wzmacniacze" na pamięć, bo potrafiłem wykuć na blachę materiał na sprawdzian a dostać 1, bo kompletnie wszystko zapominałem. Do dnia dzisiejszego jak idę się kąpać lub brać prysznic, to mama lub tata ścisza telewizor i karzą nawet mi coś zaśpiewać. Uraz na tyle pamiętliwy, że jak zażywam kąpiel, to otwieram okna, żeby był przewiew w łazience.
Drugi wypadek, to szczerze czysty przypadek. Jestem alergikiem i cokolwiek mnie ugryzie, to mam większe spuchnięcia, niż normalnie inni. Kiedyś podczas snu ugryzł mnie szerszeń lub szerszenie 5 razy w te samo kolano. Tak spuchła mi noga, że nie potrafiłem jej dobrze dźwignąć. Podjechałem z mamą do przychodni prywatnej na Dębie, gdzie pracuje znajoma mojej mamy. Była straszna kolejka, jednak jak zobaczyli moje kolano, to od razu przyjęli mnie. Miałem dostać zastrzyk, jednak zabrakło jakiś konkretnych ampułek i pani doktor zapisała receptę mojej mamie na te ampułki, po czym pojechała po nie do Siemianowic Śląskich. W międzyczasie noga tak zaczęła puchnąć i boleć, że nie wytrzymywałem z bólu. Doktorka więc wyjęła jakiś zastrzyk przeciwbólowy i nałożyła jakiś zimny okład z maścią. Mama wróciła za jakieś 15 minut z 6 ampułkami, które już były niepotrzebne. Powiedzieli, że moja mama może sobie je zabrać na wszelki wypadek. Gdybym miał znów jakieś ukąszenie, to może je zabrać ze sobą i zrobi mi z tego zastrzyk. Niby wszystko spoko się czytało, ale najlepsze przede mną. Gdzieś z 2 miesiące po tym zdarzeniu była pewna afera w TV, że był błąd czy pomyłka w tych całych produkcjach różnych lekarstw z użyciem jakiegoś składnika, który okazał się trucizną. Po tygodniu zadzwoniła mamy znajoma, pani doktor (przypomniała sobie akcję z kolanem) i powiedziała, żeby oddała do utylizacji te ampułki. Jakby je użyła na mnie wtedy, to pogrzeb. Tak więc sprawdziło się powiedzenie w 100%, że głupi ma szczęście.
Eee tam świat beze mnie nie przestanie istniec, tylko ja np boję się jak ja będę istniał bez świata. Boję się śmierci, bo nie wiem co będzie potem. Gdybym wiedział nie bałbym się. Jednak chyba jeszcze bardziej się boje, że po śmierci nic nie będzie. Chciałbym żyć długo, aby móc coś dobrego robić dla innych,dla GieKSy, dla Ślonska, czy świata.Nie chce zostać sławny, chce żyć i działać po cichu, być prostym chopem. Chciałbym dożyć 100 lecia GieKSy:) Daj Boże, ale jak będzie nie wiem. Na punkcie zdrowia mam fioła ze względu na obciążenia genetyczne (nowotwory) i doprowadza mnie do szału jak ktoś pali przy mnie papierosa a ja muszę to wdychać. Dlatego uważam, że trzeba cieszyć się chwilą. I z każdej minuty czerpać jak najwięcej.
Wierzę w życie wieczne.
Kiedyś u babci zaksztusiłem się cukierkiem, sam to słabo pamiętam, a że babcia na wsi mieszkała to ze mną w środku nocy na ulicę wyleciała, ale jakoś się jej udało mnie odratować:)
... a tu kurwa tak poważnie.
stara ekipa
28-07-2009, 02:22
... kilka lat temu wracałem niewyspany z dalekiej trasy , pada deszcz , zmęczenie , monotonia i rytmiczny ruch wycieraczek niczym wahadełko , doprowadziło mnie do stanu uśpienia ... nagle potworny trzask , przed sobą widzę przydrożnych sprzedawców runa leśnego , momentalnie odbijam kierownicą w lewo , trochę mnie pociepało po drodze , manewr ten uratował prawdopodobnie życie kilku istnień w tym być może i moje . Jadę kilkaset metrów zjeżdzam na pobocze i dochodzę do siebie ... serce wali mi jak dzwon Zygmunta , zastanawiam się co się stało gdy zasnąłem ?
Po kilku chwilach dokładnie wiem co się stało , jedna z wycieraczek niewiadomo dlaczego w ostatniej chwili przełamała się i uderzyła częścią metalową o szybę co spowodowało huk i moje "otrzeźwienie" ... Przypadek ?
Nie wierzę w przypadek , takie rzeczy dzieją się raz na milion , w dodatku w takiej chwili ...
Duch Święty czuwał nademną i modlitwa mojej Mamy , której wyśniła się śmierć jej Mamy , noc przed śmiercią ...
Ostatni przypadek to śmierć mojej cioci ... w kwietniu przeszła operacje baypasów , wszystko było dobrze , jej dzieci odwiedzały ją w szpitalu codziennie , na dzień przed wyjściem opowiedziała że w nocy śniła się jej Mama (moja babcia , mama mojej mamy) ... przyszła do niej we śnie ubrana w białą suknię , stanęła koło niej i powiedziała smutnym głosem trzy słowa "ooj , ooj Heleno" , następnej nocy ciocia zmarła ... Przypadek ?
Często bywa że nadchodząca śmierć , przyśni się komuś bliskiemu , często też osobie po którą przyjdzie "kostucha" , w przypadku cioci zdążyła opowiedzieć o tym dzieciom ...
Również mnie spotkała dziwna sytuacja , nie zapomnę tego uczucia do końca życia ... wstałem w nocy "oddać mocz" , nagle coś uderza mnie mocno w bark , przeszły mnie dreszcze i stałem jak zamurowany na środku pokoju , po pewnej chwili zapaliłem światło i myślę co mogło mnie tak walnąć na środku pokoju i na tej wysokości ??? ... NIC !!!
Rano lekarze stwierdzili zgon wujka , był to najlepszy i najbardziej lubiany mój wujek . Niestety nie dane było mi go odwiedzić przed śmiercią w szpitalu a czekał i wypytywał o mnie moją mamę dwa dni wcześniej (nie lubię szpitalnych odwiedzin , źle na mnie działają ) ... przyszedł się pożegnać ? ... Przypadek ? ... pisząc to przechodzą mnie "ciarki".
BRANIK_GT
28-07-2009, 05:51
Powiem tak.
Ja sie Śmierci nie boje. Bać to sie moge dentysty bo jak mnie ząb boli to albo ide do denstysty albo nie a Śmierć i tak mnie spotka czy chce tego czy nie.
Nie chce umierać jak większość ludzi bo chce pare rzeczy zobaczyć np: Mistrzostwo GieKSy, jak mój syn idzie do komuni itd itp.
Nie chce umrzeć we śnie. Nie chce sie utopić. Te dwie rzeczy mnie najbardziej przerażają.
Mój ojciec 2 miesiące temu rozmawiał ze mną nagle sie chwycił za serce upadł i umarł.
Lekarz powiedział że to najlepsza Śmierć. 1 sek bólu, utrata przytomności i po zawodach.
Ja bym wolał wiedzieć że umieram, przeżegnać sie i odetchnąć ostatni raz.
Kiedyś nawet myślałem o samobójstwie tylko po to by zobaczyć co tam jest ale już daaawno mi przeszło teraz raczej staram sie żyć chwilą.
Mój rodzony dziadek umarł na zator serca. Mój ojciec na zawał (Szósty - ostatni śmiertelny) całe życie leczył sie na serce, 2 razy miał bajpasy. Mój wujek (brat ojca) bajpasy.
Dobrze zdaje sobie sprawe że jestem następny w kolejności i mam zawał gwarantowany jak głód bez jedzenia dlatego uprawiam sport, nigdy nie paliłem.
Jak mój ojciec umarł to w domu zdarzyło sie pare rzeczy nie do wyjaśnienia.
-Kwiatek który pare lat temu wychodował z nasionka spadł z parapet w dniu jego śmierci bez powodu. Nie było otwartgo okna - wiatr wykluczony. Na drugi dzień usechł jakby przez rok go nie podlewano. Normalnie z dnia na dzień stracił całą wode w sobie.
-Piekarnik zam się włączył mimo że w kuchni nikogo nie było.
-Gotowałem zupe i poszedłęm do ubikacji. Kielnie położyłem na zlewie by sie w zupie nie ugotowała. Wracam, chce chwycić za kielnie a ona w zupie leży... mało tego zupa mimo że sie nie zagotowała to się całą skwasiła... Dziwne
Adas32SK
28-07-2009, 06:27
kiedys tez gadałem:ja sie smierci nie boje,do czasu jak głeboko nie zajrzała mi w oczy a ja lezałem cały zdretwiały i tylko mogłem patrzec...
BRANIK_GT
28-07-2009, 08:07
Wiem jak to brzmi
Każdy sie napina co to on nie jest a jak przyjdzie co do czego to sra po gaciach.
Jednak uważam inaczej i każdy kto mnie zna wie jaki mam stosunek do śmierci i co myśle.
stefanosk
28-07-2009, 08:46
W wieku 4-5 lat chciałem u mojej babci na 4 pietrze przeskoczyć z balkonu na balkon sąsiadki obok z tym że szczelina miedzy nimi jest ok 3-4 metry, nie bałem sie że mi sie cos stanie, a o tym żeby przeskoczyć na drugą strone rozmyślałem bez przerwy kiedy byłem na balkonie. No i w końcu stanelem juz na drugiej stronie barierki, miałem skakać i w tym momencie, w ostatniej chwili złapała mnie mama ....
Jakiś innych przeżyć takich w których "mogło by mnie nie być" raczej już nie było.
Kiedyś natomiast mialem moze z 10-11 lat, było to 6 grudnia w mikołaja. Był wieczór, w domu byłem z bratem i oglądaliśmy TV, w pewnym momencie usłyszeliśmy pukanie w szybe a za oknem ukazała nam sie postać z wąsem która machała do nas ręką i sie uśmiechała. Pamiętam że bałem sie bardzo i schowaliśmy sie. Po jakiś paru minutach pszedlem na kozaka zobaczyć czy ktoś jest i nikogo juz nie było. Kiedy opowiedzialem to mamie mówiła ze to mikołaj bo widziała jak skacze po blokach :rotfl:
Dodam że mieszkam na 3 piętrze i niema szans żeby ktoś sie nawet wdrapał po czymś bo niema po czym...
Wedlug mnie wszyscy,ktorzy pisza,ze sie swojej smierci nie boja pisza glupoty.
Trzeba wziasc pod uwage sytuacje,ze wiesz,iz smierc na Ciebie czycha,a nie przypadkowa,ktorej sie nie spodziewasz.
Gdybys wiedzial,ze tuz za rogiem moze czekac cos na Ciebie to zaczalbys sie smierci bac.
Ja mialem raz tylko sytuacje,ze otarlem sie o smierc,gdy w straszna ulewe ktos zaczal wyprzedac i jechal ze mna prosto na czolowe zderzenie.Momentalnie hamulec,ze dziure bym wybil w podlodze i nadzieja,ze poduszki powietrzne zadzialaja.Ew.w ostatniej chwili skrecic do rowu.Gosciu lub baba na zyletki zdarzyl sie zmiescic miedzy mna,a wyprzedzanym.A ja kurewnie sie balem,ze mnie zabije:)Teraz juz przyjmuje to light'owo,ale wtedy bylem posrany i myslalem,ze zgine.
No i wyleczyla mnie ta sytuacja w ryzykownych manewrow na drodze.
Takze kazdy boi sie smierci,nikt nie jest bohaterem tylko musi sie zorientowac,ze smierc jest tuz za nim.
A co do smierci bliskich,to takze sie jej boje.Naturalna koleja rzeczy jest tez to,ze bardziej czlowiek boi sie o smierc rodziny niz swojej,przynajmniej ja to tak odczuwam.
Przewaznie przed smiercia bliskiej osoby dostajemy jakis "znak" ?
Ostatnia sytuacja tego typu..
Mój dziadek (mieszkajacy na wsi) pojechal do szpitala.. babcia zostala sama w domu.. z gospodarstwem itp
Dziadek lezy kilka dni, oczywiscie jest odwiedzany itp..
Pewnej nocy (czy to z rana.. nie pamietam) babcia chce wyjsc z domu.. patrzy a na wycieraczce perfidnie lezy "rozciągnięty" , sztywny , zdechły kot..
Mysli babci ogarnialy wszystko co najgorsze mysli, wraz ze stanem zdrowia dziadka.. i jak sie okazuje pozniej Dziadek nie zyje..
bylo jeszcze pare znakow ale nie chce sie juz rozpisywac na te tematy
no niby coś jest z tymi znakami co piszecie ale popatrzcie na to z drugiej strony. Gała gdyby dziadek nie był w szpitalu, a leżałby zdechły kot to byś kota wyrzucił, zakopał i tyle. Chodzi mi o to ,że czasem sami doszukujemy sie jakiś znaków. Takich znaków mamy na co dzień kilka. ale zauważamy tylko te jak sie coś przykrego stanie. Nie wiem do końca jak to jest ale wydaje mi się że trochę racji w tym mam.
Racje w tym masz jak najbardziej, ale jak jest dobrze wszyscy wiemy.. gdy cos sie wydarzy to odbieramy to jak jakis znak
taki przyklad
Gdy w nocy wlaczy nam sie sam telewizor to nic z tym nie zrobimy.. pilot sie nacisnal albo uj wie co.. ale jak juz w tym momencie ktos odejdzie z tego swiata to samo sie nasuwa ;)
;199370']Gdy w nocy wlaczy nam sie sam telewizor to nic z tym nie zrobimy.. pilot sie nacisnal albo uj wie co.. ale jak juz w tym momencie ktos odejdzie z tego swiata to samo sie nasuwa ;)
Jakby mi sam w nocy telewizor wlaczal to juz dawno bym sie z takiej chaty wyprowadzil:jezor:
Jakby mi sam w nocy telewizor wlaczal to juz dawno bym sie z takiej chaty wyprowadzil:jezor:
przez pewien okres czasu w wierzy, przeskakiwaly stacje i sie podglasniala sama. Odziwio nikt w tym czasie w rodzinie nie zmarl. Tlumaczylismy to z tata, ze moze przez kurz sie tak dzialo, albo cos podobnego.
... a tu kurwa tak poważnie.
co zrobic....duchy...:dead:
przez pewien okres czasu w wierzy, przeskakiwaly stacje i sie podglasniala sama. Odziwio nikt w tym czasie w rodzinie nie zmarl. Tlumaczylismy to z tata, ze moze przez kurz sie tak dzialo, albo cos podobnego.
i to właśniei jest to o czym pisałem wcześniej :jezor: jak się cie radio r zdupiło to czemu miał ktoś umrzeć.
ja tez się bałem kiedyś jak sk.. jak byłem sam w remontowanym mieszkaniu. jak mi co chwile się wydawało że ktoś łazi po mieszkaniu godzinę sie męczyłem i nie wiedziałem co jest grane i co? i wyjebałem tą reklamówkę co szurała po pokoju obok bo okno było otwarte :faja:
"w obliczu śmierci nie ma sprytnych, nie ma odważnych STRASZY BRAK UZYSKANIA DRUGIEJ SZANSY"
i tyle w temacie mam do powiedzenia, bo cytat jak najbardziej trafny. Pozdro dla wszystkich 'odważnych'
byłem w wieku przedszkolnym, tata z wujkiem coś majstrowali i wpadłem na pomysł żeby pobawić się gwoździami. Po pewnym czasie wziąłem 2 gwoździe i zmierzałem w kierunku dwóch otworków w kontakcie :jezor: na pare centymetrów przed wsadzeniem do dziurek tata krzyknął STÓJ! i rzucił się na mnie :jezor:
jak miałem motor to w pierwszych dniach na mieście sobie szalałem i fakt faktem że miałem koło 80km/h na ul.Powstańców... Ale widać mnie było na bank z daleka, a mimo to jakaś babka wyjechała na ulice i ratowałem się poboczem...
drugi raz na A4 jak były zwężenia drogi, również zapieprzałem i TIR nie zauważył mnie w lusterku i zjechał na mój pas wgniatając mnie prawie w barierki. Za mną wtedy jechali moi rodzice, wszystko widzieli. Pare dni pozniej bez mojej wiedzy sprzedali mi motor...
kiedyś wiele myślałem o śmierci, o tym jak bezboleśnie i szybko skończyć życie. Na pewno nie chce sie topić, palić, męczyć na starość z chorobą. Najlepiej zasnąć i umrzeć ze starości. Byle nie niespodziewanie, zostawiając wiele niedokończonych spraw... Ale o tym już inni pisali w tym temacie, więc nie będę się dalej powtarzał.
Zawsze chcialem umrzeć w imie czegoś w co wierze, a nie w łóżku jako stary dziadek.
Zajebiście napisane.
Patrząc wstecz kilka razy mogło mnie już nie być na tym świecie, ciesze sie że żyje ale jakoś nie patrze w przyszłość i nie zaprzątam sobie głowy moją śmiercią tym bardziej nie wierze w jakieś znaki czarne koty itp, często mi sie śniło że gine od noża, czy to sie sprawdzi to sie okaże:)
BRANIK_GT
28-07-2009, 14:38
często mi sie śniło że gine od noża, czy to sie sprawdzi to sie okaże:)
To jak w przyszłości będziemy grali z Cracovią musisz uważać... :faja:
JohnyManhattan
28-07-2009, 15:26
Albo jak oni beda grali na Bukowej w czasie remontu swojego stadionu. ;)
BRANIK_GT
28-07-2009, 16:01
Wszyscy tu piszą że nie chcą umrzeć nie zostwiąjąc niepozałatwianych spraw.
Prawda jest taka że jak już kosa nas zetnie to nie będziemy sie zastanawiali nad tym co jeszcze moglibyśmy zrobić.
Jak ja umre to mogą mnie zakopać, spalić, zjeść albo wyrzucić do rawy i posprawie.
Nie ważne jak sie umiera tylko jak żyje!
Mam takie pytanie : Czemu niektorzy z was boja sie tylko smierci bliskich, a swojej nie ?? Nie myśleliście co by wasi bliscy poczuli po waszej smierci??
o właśnie!
chodzi mi o dzieci.
Z innej strony mój Kuba miał wczoraj operacje/zabieg, pod pełna narkozą ... uwierzcie, wszystko mi przebiegało w myslach, ale najwięcej pozytywnych odczuc.
z modym na sale operacyjna sie nie żegnałem, bo wiedziałem, że wróci ... no i jest.
Wdupia teraz obiad i jest git!
temat ciekawy, ale nieco schizujący ...
Assmodeo
28-07-2009, 16:27
Ja po śmierci chciałbym zobaczyć miny niektórych ludzi, gdy się o tym dowiadują...
Ja o śmierci nie myślę.
Wiem jedno, że nigdy nie popełnię samobójstwa, więc jak dowiecie się że się np. powiesiłem to możecie być pewni że to było morderstwo upozorowane na samobójstwo.
Za bardzo kocham życie by się zabijać.
Mam także nadzieję, jak ktoś już wyżej wspomniał, że umrę za coś lub kogoś (ideę lub osobę), a nie zwyczajnie.
Wydaję mi się także, że nie dożyję starości, a umrę młodo. Może wiąże się to z tym, iż nie umiem sobie wyobrazić siebie jak staruszka.
No i pewny jestem, że na moim pogrzebie będzie w chuj ludzi. Nie wiem czemu, ale jestem tego pewny :-)
No i w sumie trochę nie na temat, ale bardziej niż śmierć pociąga (a raczej pociągało) mnie morderstwo (a szczególnie zbrodnia doskonała). Kiedyś miałem fioła na tym punkcie. Zawsze mnie ciekawiło, jak to jest kogoś zabić (a szczególnie tak kompletnie przypadkowo) i jeszcze uniknąć za to kary.
"To nie był film" Myslovitz
Adas32SK
28-07-2009, 17:44
swojego czasu snił mi sie ząb (przyjete ze jest na smierc)na drugi dzien wpadam do domu a moja matka sie mie pyto:nie sniło ci sie cos?ja oczywiscie zaprzeczyłem zeby zas cos nie było na mnie:cham:zapytała sie jeszcze raz,oczykurnachatawiscie zaprzeczyłem stanowczo,a ona mi pado ze dwa dni temu ujek zginoł tragicznie pod kwk katowice.pomagał scholowac auto i najebus dojeboł tak ze go zgniotło...
Adas32SK
28-07-2009, 17:49
Ja o śmierci nie myślę.
Wiem jedno, że nigdy nie popełnię samobójstwa, więc jak dowiecie się że się np. powiesiłem to możecie być pewni że to było morderstwo upozorowane na samobójstwo.
Za bardzo kocham życie by się zabijać.
KOSA.Nie jeden je kochał a pozniej mu obrzidło.nie jeden chciał tylko zwrocic na siebie uwage ale nikogo nie było w poblizu.Teraz jestes zdrowy,na umysle tez.a w depresje nawet nie wiesz kiedy i jak wpadniesz a pozniej to albo po prostym i nazot albo rownia pochyła na sam dół...człowiek im starszy tym se mowi ale ja wtedy byłem głupi,teraz to jestem madry a za pora lot to samo:cham:
Nigdy nie mow nigdy,bo to co piszesz jest stanem faktycznym na dzisiaj.A jutro moze byc co innego,a oby nie.Pozdro.
p.s.znałem paru ludzi tryskajacych optymizmem,zdrowiem,cieszacych sie zyciem...ale zaden z nich nie został zamordowany i upozorowano smierc.
Zycie potrafi zabic człowieka,nawet nie ktos,a zycie.
Adas32SK
28-07-2009, 17:53
Wszyscy tu piszą że nie chcą umrzeć nie zostwiąjąc niepozałatwianych spraw.
Prawda jest taka że jak już kosa nas zetnie to nie będziemy sie zastanawiali nad tym co jeszcze moglibyśmy zrobić.
a ja ci powiem ze jest wiele przypadkow ze człowiek przeciaga swoja smierc.
Znam historie ze umierał pewien dziadek a chciał koniecznie zobaczyc sie z kims bliskim i wiedział ze ta osoba przybedzie tylko musi to potrwac.i wiesz co?lekarze oczy robili ze jeszcze nie zszedł,a umarł jak ta osoba przyjechała pogadali odsapnoł i zszedł...co ty na to?
Pozdro.
Nie popełnię samobójstwo. Jestem tego tak samo pewien jak tego, iż nigdy nie zmienię klubu, ani narodowości.
Adas32SK
28-07-2009, 17:56
Nie popełnię samobójstwo. Jestem tego tak samo pewien jak tego, iż nigdy nie zmienię klubu, ani narodowości.
klubu napewno,narodowosc moze,ale co zrobisz w zyciu to czas pokaze.zycia nie mozesz byc pewny,a jak bedziesz umierał to zrobisz podsumowanie...człowiek mysli Pan Bog krysli,takie stare przysłowie.
No i w sumie trochę nie na temat, ale bardziej niż śmierć pociąga (a raczej pociągało) mnie morderstwo (a szczególnie zbrodnia doskonała). Kiedyś miałem fioła na tym punkcie. Zawsze mnie ciekawiło, jak to jest kogoś zabić (a szczególnie tak kompletnie przypadkowo) i jeszcze uniknąć za to kary.
Kosa,Ty kuRwa psycholu,mam to samo.Swego czasu mialem manie na punkcie seryjnych mordercow,duzo o nich czytalem.Do dzisiaj w ulubionych mam linki do tych stron.Zawsze zastanawialem sie jakie to uczucie kogos zabic,malo namiastka tego bylo obciecie lba kurze na wsi za mlodego i szczerze przyznam,ze spodobalo mi sie.Watpie bym kiedykolwiek kogos zaszlachtowal,ale duzo o tym myslalem.
Jak bylem duzo mlodszy to marzylem o chwalebnej smierci,a za taka uwazalem wbicie na stadion rucha i wysadzenie sie w powietrze razem ze smRodami.I widzialem naglowki w prasie o psycholu z GieKSy,ktory zabral ze soba ruchofanow,tlumy GieKSiarzy na pogrzebie.
Dzis wiem,ze to bylo glupie,ale wtedy bylem uchachany.
Duzo by pisac na ten temat.
O tym planowaniu morderstw to ja też myślałem dużo. Ale to raczej tak przed snem kiedy chodziłem do szkoły...gasiłem lampkę, kładłem się i opracowywałem sobie plan. Tylko ja myślałem o snajperce. Spokojnie odstrzelić kogoś w południe z tumikiem...przez chwile jeszcze poobserwować otoczenie...zobaczyć panikę...być przy tym wszystkim niesamowicie ostrożnym i przenieść się w inny rejon by za tydzień zrobić to samo przykładowo na Mazurach za 2 tygodnie...i tak dalej... tylko zawsze nie wiedziałem jak skończyć...czy dać się sprowokować policji i dać się zabić na wypadek pojmania, czy poddać się i iść siedzieć. Planowałem tak w kilku miejscach Polski uderzyć, bez świadków z największą ostrożnością bez nawet przypadkowych śladów. Oczywiście później usypiałem i budziłem się normalnym człowiekiem. Nigdy nie chciałem tego na prawdę, ale lubiałem tak planować.
Adas32SK
28-07-2009, 18:32
wszedzie psychole :cham:
BRANIK_GT
28-07-2009, 18:43
Mnie zawsze imponowali partyzanci którzy po złapaniu przez wroga strzelali sobie w głowę zadowoleni że dobrze wykonali zadanie.
Są ludzie którzy mówią że samobójstwo to nie rozwiązanie. Może. Ale każdy ma prawo decydować o własnym życiu i trzeba uszanować osoby który same zakończyły swoje życie z różnych powodów. Finanse, Miłość, Choroba, Smierć osoby bliskiej itp.
Lepsze jest zabicie siebie niż jak fanatyczni terroryści obładowani bombami ciągnącymi za sobą wiele niewinnych istnień ludzkich.
Jeśli brać pod uwage że po drugiej stronie jest lepsze życie to śmierć nie jest taka zła.
Nie boje się Śmierci tak samo jak nie bałem się urodzić.
Lęk przed śmiercią wiąże się z kilkoma innymi lękami - lękiem przed umieraniem, lękiem przed nieistnieniem, lękiem przed utratą własnego ciała itd.
Ale na zdrowy rozum każdy z nas doświadczył nieistnienia. Wtedy gdy był Wielki Wybuch, kiedy żyły dinozaury, kiedy budowano piramidy, kiedy były Wojny Światowe. Więc to co nas czeka po śmierci to prawdopodobnie to samo.
Zresztą każdego dnia (a w zasadzie nocy) doświadczamy nieistnienia, doświadczamy prawdopodobnie tego, co jest po śmierci. Mianowicie gdy śpimy nie śnimy przez cały czas, a jedynie przed jakiś tam okres. W pozostałych fazach snu (gdy jest to sen głęboki) klasycznie nieistniejemy.
Wizualizacja tego tego co jest po śmierci (jeśli ktoś wierzy, że coś jest) nie ma najmniejszego sensu, bo zmysł wzroku i wszystkie pozostałe zmysły są przypisane do naszego ciała i obrazy są wytworem mózgu. Jeżeli jest jakaś forma istnienia po ziemi, to jest to taka forma, której my ludzie nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Tak jak nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić wieczności czy to przyszłej, czy przeszłej.
Co do śmierci klinicznej, to mimo wszystko skłaniałbym się ku temu, że jest obraz, który powstaje w mózgu, choć wygląda na przeżycie duchowe.
Swoją drogą przeczytałem sobie ostatnio zdanie, że "życie jest najbardziej toporną formą istnienia". Mnie jako hedonistę z krwi i kości to zdanie nie przekonuje : )
Aha i dodam, że nie do końca mogę wierzyć, że przed moimi narodzinami było cokolwiek. Jeśli ja tego nie odczułem, to dla mnie osobiście coś takiego jak "świat przed moimi narodzinami" po prostu nie istniało. Powstał wtedy, kiedy się urodziłem.
BRANIK_GT
28-07-2009, 19:26
Ale na zdrowy rozum każdy z nas doświadczył nieistnienia. Wtedy gdy był Wielki Wybuch, kiedy żyły dinozaury, kiedy budowano piramidy, kiedy były Wojny Światowe. Więc to co nas czeka po śmierci to prawdopodobnie to samo.
Prawdopodobnie
Ale śmiem wątpić w takie ateistyczne rozwiazanie.
W modlitwie "Ojcze Nasz" jest fragment "jako w niebie tak i na ziemi" ...strasznie mnie ciekawi jak to będzie wyglądało... czeka nas niby życie wieczne...no tak, ale pod jaką postacią? będziemy młodzi i będziemy się w kółko starzeć, czy może będziemy wiecznie czterdziestolatkami na jakimś osiedlu w niebie? ...ja stawiam raczej na to, że będziemy żyć od nowa w innej części świata i to nie koniecznie jako człowiek. Mogę po śmierci narodzić się jako kobieta w Australii, a równie dobrze mogę powstać jako komar na Filipinach. Gdy ponownie umrę lub zostanę zdeptany (w przypadku komara) mogę urodzić się na przykład z jakąś wrodzoną chorobą. Każdy z nas jest duszą, która nieustannie pełni swoją rolę pod różnymi wcieleniami przyjmując najróżniejsze cechy, osobowości, choroby, kolory skóry itp. To taka moja własna teoria:)
Kocham to forum bo dzięki niemu wiem że nie tylko ja mam zryty beret :cham:
Najpierw w temacie o dziwactwach nie byłam sama a teraz z tymi morderstwami. Nieraz sie zastanawiałam jak to jest trzymać w rękach ludzkie życie. Kosa wspomniał piosenkę Myslovitz, ona doskonale to pokazuje. Nie zebym miała ochotę kogoś zabić, ale czasem takie myśli przychodzą jak to jest decydować o czyimś życiu, jakie to uczucie kiedy to czy ktoś jest czy za sekundę go nie będzie zależy tylko de mnie.
Albo jak zabić kogoś żeby nie zostawić żadnych śladów.
Co do samobójstw, tak jak pisała Maria Jarosz, to ucieczka przegrabych. Zawsze powtarzam ze jeżeli nie masz po co żyć - żyj na złość innym.
A co do tych różnych znaków. Mój dziadek zmarł równo miesiąc przed Wigilią. Po Wigilii myłam z zmamą i ciotką talerze itd i jak wycierałam kieliszki do wina jeden mi pękł niemal równiuteńko na pół. Był to ten który stał przy nakryciu gdzie zawsze siedział dziadek. Mama od razu stwierdziła że dziadek potrzaskał swój kieliszek bo już go z nami nie będzie. Coś chyba w tym jest.
Natomiast moja babcia zmarła dwa dni przed moją obroną. Nie uczyłam się kompletnie nic, nie doczytałam nawet pracy. Na obronie dostałam dokładnie takie pytania jakie chciałam...
Mnie sie zawsze to drugie życie kojarzyło z przeciwieństwami tego, które trwa.
Z tym, że np. człowiek, który jest biedny w tym drugim życiu będzie sie kąpał w dolarach, że wszystkie niespełnione marzenia spełnia się w tym drugim, że jeżeli człowiek jest gamoniem w drugim życiu będzie mądry, chudy-gruby itp.
Boje się śmierci najbliższych, nie potrafie sobie wyobrazić życia kiedy ich nie ma, swoj żywot chciałabym zakończyć tylko z nimi zeby ani oni ani ja nigdy nie cierpieli z powodu straty.
Na równi ze śmiercią boje się samotności, kiedy sobie wyobrażam, że siedze jako 80letnia, pomarszczona babcia, siedząca sama w fotelu, wspominająca życie, młodość i tych którzy juz odeszli to mnie pieron jasny bierze i tego sobie nie życze :foch:
W modlitwie "Ojcze Nasz" jest fragment "jako w niebie tak i na ziemi" ...strasznie mnie ciekawi jak to będzie wyglądało...
Jeśli chodzi o ścisłość, to fragment jest nieco dłuższy: 'BĄDŹ WOLA TWOJA jako w niebie, tak i na ziemi" i o to w tym chodzi, a nie że w niebie jest tak samo jak na ziemi:)
Miłosz1964
28-07-2009, 22:38
Czytałem cos tam kiedyś ze hipnoza jest wstanie pokazac nam kim bylismy w poprzednim zyciu.
Np. boisz sie wody w tym zyciu to znaczy ze w poprzednim wcieleniu sie utopiłeś itp.
Sam nie mam zdania,co ma być to będzie.
Np. boisz sie wody w tym zyciu to znaczy ze w poprzednim wcieleniu sie utopiłeś itp.
W takie rzeczy nie wierze, ale generalnie najbardziej przekonuje mnie reinkarnacja i pojawianie się naszej duszy w innym ciele.
Prawda jest taka, że trudno uwierzyć w coś, co nie jest potwierdzone, ale wiadomo, że ludzie lubią żyć z jakimiś przekonaniami, więc niech każdy wybierze coś dla siebie.
BRANIK_GT
29-07-2009, 05:34
Nieraz sie zastanawiałam jak to jest trzymać w rękach ludzkie życie. Kosa wspomniał piosenkę Myslovitz, ona doskonale to pokazuje, ale czasem takie myśli przychodzą jak to jest decydować o czyimś życiu, jakie to uczucie kiedy to czy ktoś jest czy za sekundę go nie będzie zależy tylko de mnie.
Albo jak zabić kogoś żeby nie zostawić żadnych śladów...
Ja już dawno obmyśliłem 3 sposoby na morderstwo doskonałe.
Jak coś to daj znak i porwiemy se kogoś z przystanku i wypróbujemy!
A tak na serio to tyle osób roczne ginie z rąk innych ludzi a policja nie ma możliwości wykrycia sprawcy. Więc chyba coś takiego istnieje.
Adas32SK
29-07-2009, 06:51
cos z zycia...
Mirosław Staniek, były piłkarz m.in. Górnika Zabrze i Odry Wodzisław popełnił we wtorek samobójstwo - taką szokującą informację przedstawił portal ***************.
Również mnie spotkała dziwna sytuacja , nie zapomnę tego uczucia do końca życia ... wstałem w nocy "oddać mocz" , nagle coś uderza mnie mocno w bark , przeszły mnie dreszcze i stałem jak zamurowany na środku pokoju , po pewnej chwili zapaliłem światło i myślę co mogło mnie tak walnąć na środku pokoju i na tej wysokości ??? ... NIC !!!
Rano lekarze stwierdzili zgon wujka , był to najlepszy i najbardziej lubiany mój wujek . Niestety nie dane było mi go odwiedzić przed śmiercią w szpitalu a czekał i wypytywał o mnie moją mamę dwa dni wcześniej (nie lubię szpitalnych odwiedzin , źle na mnie działają ) ... przyszedł się pożegnać ? ... Przypadek ? ... pisząc to przechodzą mnie "ciarki".
no to Cię nieźle pożegnał:)))
1o lat temu w nocy odwiedził mnie mój sąsiad/dozorca bloku.
I znów sie na schodach pyta (opierając na poręczy):
Krzysiek, i jak tam Twój GKS? Wygrał?
A ja: No ba!:)
Cośmy sie widzieli, gadaliśmy o sporcie i o GKS:)
Nazajutrz, dowiedziałem sie, że umarł w szpitalu ....
Z tymi znakami jednak coś może być, kiedyś nagle przypomniało mi sie o starym znajomym z którym długo nie miałem kontaktu, pomyślałem se co u niego i za dosłownie 3 minuty telefon od innego kumpla że ten o którym myślałem leży w śpiączce w szpitalu - ledwo go uratowali, walczy o życie. Kapa, tu wspominam ziomka i odrazu telefon o nim.
Za około 3 miechy znowu nagle pomyślałem o tym kumplu ze szpitala - "ciekawe jak sie czuje,czy zdrowy" -5 min i dzwoni kumpel, ugadujemy sie na szpil i potem mówi "wiesz kogo dziś spotkałem? K..., wyszedł ze szpitala, bedzie na szpilu"
ekhm...
Osobiście staram się nie myśleć o śmierci.
Nie bardzo się jej boję, ale obawiam się co po niej jest.
Tak jak Kosa nie wyobrażam siebie starego, i myśle że nie ''Nie dożyje 50-tki'' I albo ktoś mnie zabije, albo jakiś wypadek czy inne gówno.
Co do znaków hmm...
Jak byłem młodszy 6-7 lat, rodzice pojechali na pogrzeb mojej ciocio-babci, byłem sam w domu z siostrą, kiedy się obudziłem nocy widziałem jakby jej ducha na fotelu, nie wiem czy to była moja wyobraźnia czy serio coś takiego siedziało, ale jestem pewien że chciała się w ten sposób pożegnać.
A! najbardziej boje się śmierci mojej matki i ojca, nie wiem czy bym to wytrzymał, jestem bardzo zżyty z rodzicami.
Ja już dawno obmyśliłem 3 sposoby na morderstwo doskonałe.
Jak coś to daj znak i porwiemy se kogoś z przystanku i wypróbujemy!
Nie mów tego głośno bo jutro możesz zobaczyć w prasie nagłówki typu: "kibice psychopatyczni mordercy, obmyślają plan zbrodni doskonałej" :hihi:
BRANIK_GT
30-07-2009, 14:28
Żarty żartami ale kiedyś sam wracałem nad ranem z roboty i o mało co bym nie przejechał kosmonauty nie wiem czy nie widział że ma czerwone światło czy co. Zadupiał jak oszalały, ja po hamulcach a on, nieskłamie jeśli powiem że śmignął mi z 10cm przed maską. Wiadomo, moja wina by nie była ale nie chciałbym żyć mając kogoś na sumieniu.
Kogo????
iti fon hołm:rotfl:
ET był kosmitą a nie kosmonautą :jezor:
ET był kosmitą a nie kosmonautą :jezor:
dobra, to tom henks:)))
BRANIK_GT
31-07-2009, 05:17
Chciałem napisać motocyklisty.
Nie wiem czymu tak to wyszło.
Nie bawił sie jakiś administrator moim postem?
Śmierć jest dla mnie końcem wszystkiego. Dlatego chcę żyć wiecznie :drewno:
BRANIK_GT
31-07-2009, 11:18
Śmierć jest dla mnie końcem wszystkiego. Dlatego chcę żyć wiecznie :drewno:
Śmierć jest częścią Życia!
Dla mnie początkiem i oczekuje jej z niecierpliwością!
Chce żyć jak najdłużej i jak najzdrowiej by się cieszyć tym Światem ale umierając bede się uśmiechał!
:zabki:
Życze każdemu by po swojej Śmierci mogli powiedzieć:
"Acha... ten Branik miał racje! "
Acha... ten Branik miał racje... Baby to chuje! :hihi:
BRANIK_GT
31-07-2009, 16:58
Jak na swój wiek to Kumaty jesteś :hihi:
Ale nigdy takiego zwrotu nie użyłem*
Co do mnie smierci się nie boję, zapewne dlatego bo o niej nie myślę i nie potrafie jej sobie wyobrazić. Jedynie szkoda by mi było życia i ta myśl... ile jeszcze mógłbym zrobić, zobaczyć, przeżyć... a tu dupa... koniec... niefart stefan... odpadasz... drugiej szansy nie ma...
co do wspominanych znaków - w wszczególności przez "starą ekipę" - kiedy miał do tego stosunek sceptyczny, czsami wręcz sarkastyczny. Ale od momentu śmierci mojej babci trochę sie to pozmieniało, a to za sprawą mojej matki. Poniewaz były bardzo zżyte zes sobą babcia jak umierała, powiedział mojej mamie, że jeżeli tam coś istnieje, to ona jej o tym powie.
Zawsze sie z tego śmiałem ale od paru lat juz nie. Za kazdym razem kiedy coś sie stało mama miała sen. Teraz juz je rozpoznaje, rano wstaje i mówi: "że coś się stanie, sniła mi sie ta i ta osoba i moja mama". I rzeczywiście, dowiadujemy sie później że coś się stało. Co ciekawe, dotyczy to tylko naszej najbliższej rodziny i.... nigdy sie nie pomyliła. Nigdy nie bylo tak ze cos sie stało, a mama o tym nie "wiedziała" i odwrotnie. Może to śmieszne ale .... do mnie przemówiło i uwierzcie mi nie były to zbiegi okoliczności, czy wmamwianie sobie czegoś na siłe.
Co do śmierci i własnych doswiadczeń... miałem kilka bardzo poważnych przypadków, kiedy lekarz w szpitalu stwierdził mojej mamie, że to cud że zyje i pierwszy raz takie cos widzi.
A ja sam od siebie mam czsami takie dziwne przeczucia, które wpada mi do głowy, postepuje zgodnie z nim, czsami wbrew moim, zasadom, zwyczajom, czy też wbrew wszystkim i mówiąc szczerze uratowała mnie parę razy od powaznych konsekwencji a może i utraty życia....
BRANIK_GT
31-07-2009, 19:39
Co byście zrobili jakby wam zostało od tej chwili co to czytacie... 20 min Życia?
Co byście zrobili jakby wam zostało od tej chwili co to czytacie... 20 min Życia?
kupiłbym 45-tkę
Naładował magazynek i zajebał komuś portfel
Zgarnął cały hajs, jaki miał na koncie
I wyjechał nową Carrerą z salonu Porsche
Kupił dwa bilety na Majorkę albo do Meksyku
Ale wcześniej bym odjebał kilku typów
I patrząc jak pociski rozrywają im aorty
Uśmiechnął się i któremuś napluł w mordę
Hehe i walnąłbym kilka Danielsów z lodem
Chuj z prawem jazdy i chuj z tym samochodem
Śmignąłbym dwie paki po jakiejś wiejskiej drodze
Zapalił jointa, póŹniej utopił wóz w jeziorze
Może zadzwoniłbym do ciebie z budki mówiąc
Że zależy mi na tobie i jestem smutny
I mam w bagażniku kierowcę taksówki
Którą porwałem razem z nim
I stoję na dole z flaszką wódki
Wziąłbym łyka i o nic nie pytał
Pocałowałbym cię w usta, by poczuć smak życia
Wrócił się, przyłożył sobie lufę do skroni
I jeszcze wcześniej pobrałbym kredyt z banku
I przegrał na wyścigach konnych resztę hajsu
I do jutra byłbym martwy i kurwa przyrzekam
piłbym Tequilę
PóŹniej dałbym kelnerce jej największy napiwek
Posypałbym kreskę i zwinął dwusetkę
Wciągnął i wreszcie poczuł dobrze przez chwilę
Naładowałbym Berettę i zapalił Cohibę
i zastrzelił komendanta, bo pierdolę policję
PóŹniej wziąłbym tamtą kelnerkę za zakładniczkę
I mówiąc, że jest wolna, dał jej w prezencie walizkę
A w niej moją polisę i milion w setkach
Które wcześniej bym wyjebał z banku mordując szefa
Co byście zrobili jakby wam zostało od tej chwili co to czytacie... 20 min Życia?
20 min to chyba za mało żeby podjechac i wypierdolić w powietrze Wiejską i Miodową??
Co byście zrobili jakby wam zostało od tej chwili co to czytacie... 20 min Życia?
Pewnie bym wpadła w panikę ;-)
Ale na cichą byś dojechał. :hihi:
.grs nie wiem czy bys zdazyl zrobic te wszystkie rzeczy :)
Zadzwoniłbym najpierw do wrogów i byłych przyjaciół i przeprosił za wszystko, potem pożegnałbym się z rodziną... a przez pozostałe 19 minut piłbym wódkę :pijak2:
20 min to chyba za mało żeby podjechac i wypierdolić w powietrze Wiejską i Miodową??
Nawet jeśli, to chuja by z tego wyszło, bo PZPN zmienił siedzibę :D
niekumaty
31-07-2009, 21:26
Co byście zrobili jakby wam zostało od tej chwili co to czytacie... 20 min Życia?
wlazłbym na moje 5 pietro (ładne widoki), zajarał l&m (choc nie pale), otworzył zimnego browara, iii w 19 bym skoczył :)
moje zycie i chuj, umarłbym tak jak bym ja chciał. :foch:
.grs + za akcje :hihi: dobry klimat muzy
Co byście zrobili jakby wam zostało od tej chwili co to czytacie... 20 min Życia?
Po wóde bym nie zdążył do sklepu ani panna by nie dojechala więc zostaje włączyc pornhub, wybrac filmik, 10 minut czekac aż sie załaduje i ... :cham:
Spajeer jestes menelem.
w tym temacie brakuje mi typa z Manhattanu.... Matys gdzie jestes?
JO.
Napisał BRANIK_GT Zobacz post
Co byście zrobili jakby wam zostało od tej chwili co to czytacie... 20 min Życia?
obsrałbym sie po gaciach :(
Adas32SK
01-08-2009, 12:13
Co byście zrobili jakby wam zostało od tej chwili co to czytacie... 20 min Życia?
nikt tego nie wie co by zrobił.człowiek roznie reaguje w takiej sytuacji.pisac to kazdy moze co by zrobił,a w danej chwili wpierdolił by sie w kąt i srał spiewajac koledy
szczerze, nie wiem...nie mam pojecia... wkuwilbym sie, to na bank bo mam tyle rzeczy do zrobienia jeszcze...
Lars Ulrich
01-08-2009, 15:52
stasowałbym :cham:
apropo życia i śmierci : Raf Ty w ogóle żyjesz ? :)
Adas32SK
01-08-2009, 16:30
stasowałbym :cham:
apropo życia i śmierci : Raf Ty w ogóle żyjesz ? :)
zyje.ale co to za zycie :cham: :piwo:
Spajeer jestes menelem.
w tym temacie brakuje mi typa z Manhattanu.... Matys gdzie jestes?
JO.
Nie jestem menelem, jestem tylko podatny na pijackie towarzystwo :kac: :zabki:
stasowałbym :cham:
Po wóde bym nie zdążył do sklepu ani panna by nie dojechala więc zostaje włączyc pornhub, wybrac filmik, 10 minut czekac aż sie załaduje i ... :cham:
To tak samo jakby zapytać więźnia skazanego na śmierć o ostatnie życzenie i on wybrałby zamiast żywej osoby zabawę ręczną ;-)
BRANIK_GT
02-08-2009, 11:07
To tak samo jakby zapytać więźnia skazanego na śmierć o ostatnie życzenie i on wybrałby zamiast żywej osoby zabawę ręczną ;-)
Najlepsza baba to własna graba :jezor:
stasowałbym :cham:
apropo życia i śmierci : Raf Ty w ogóle żyjesz ? :)
Nie wiem czy pytanie spowodowane jest moja nieobecnoscia na forum przez dlugi czas, czy dotyczy wypadku. Zyje... Jeszcze... Tak naprawde to teraz od zycia dostaje po dupie, ale bedzie lepiej.
Trza by na piwo isc jak sie pojawie w Katowicach, co nie Lars?
Lars Ulrich
03-08-2009, 09:21
spoko spoko ja też dostaje i to grubo ale też sądzę że musi być lepiej i trzeba wyjść na prostą,tylko na spokojnie, jak bedziesz w katowicach czekam na info
Mysle ze listopad moze... Dam znac.
Myslalem ze nie boje sie smierci,ze mnie to ominie,ze o tym sie tylko czyta.Az do wczoraj kiedy to umarl moj Ojciec.W jedej chwili zmienia sie czlowiekowi cale zycie.I tak z syna ktory nie musial nic robic,mial wszystko pod nosnem stalem sie glowa rodziny i opiekunem dla Mamy i mlodszej siostry.
Patrzcie na kazdy dzien jakby byl waszym ostatnim bo nie wiecie co was jutro czeka.
Współczuję, mam to za sobą i jeśli Ci to pomoże, to powiem Ci, że z czasem jest lepiej. Tak "emocjonalnie", jak organizacyjnie, dasz sobie radę. A o śmierci nie ma co myśleć, chyba żeby sobie z niej kpić. Smutne myślenie nic nie daje, wręcz przeciwnie, odbiera życie.
W zadnym wypadku sie nie zalamuje, wiem ze to tylko pogorszylo by sprawe,Trzeba myslec pozytywnie i wierzyc ze bedzie lepiej.
WIARA CZYNI CUDA!!!
BRANIK_GT
13-08-2009, 17:04
Jak patrzycie na sprawe eutanazji?
Ostatnio oglądałem program o szwajcarskiej klinice gdzie za kase wypijasz syrop i zasypiasz na amen!
Szczerze to tragedią jest jak mózg nie działa a ciało jest sprawne
Albo gorzej, mózg działa a ciało nie!
Nie wiem... nikt nie ma moralnego prawa być w sytuacji gdzie jego egzystencja jest zależna od środków farmakologicznych albo maszyn podtrzymujących życie.
Trudny to temat...
Jak patrzycie na sprawe eutanazji?
Ostatnio oglądałem program o szwajcarskiej klinice gdzie za kase wypijasz syrop i zasypiasz na amen!
Szczerze to tragedią jest jak mózg nie działa a ciało jest sprawne
Albo gorzej, mózg działa a ciało nie!
Nie wiem... nikt nie ma moralnego prawa być w sytuacji gdzie jego egzystencja jest zależna od środków farmakologicznych albo maszyn podtrzymujących życie.
Trudny to temat...
fajna książka "Skafander i motyl"... krótka, ale treściwa .... POLECAM!!!!!
Jezeli mozg jest sprawny, a cialo nie, to tego nie mozna nazwaz zyciem. Wegetacja - inaczej sie nie da...
Jak nie zycie? A co? Zycie trwa do momentu az czlowiek nie umrze. Eutanazja to ZABÓJSTWO.
Zazwyczaj taki stan spowodowany jest wypadkiem.
Swiadomosc tego jakie zycie bylo przed wypadkiem, jakie by moglo byc napewno niszczy rowniez psychicznie. Rowniez to jakim sie jest obciazeniem dla bliskich...
Jezeli osoba jest poczytalna, powinna miec prawo do decydowania o takich rzeczach. Nie ETYCZNE? A etyka jest skazywanie takiego czlwieka na cierpienie i meke psychiczna przez innych?
Ciezki temat...
Eutanazja to tak jakby wydać wyrok śmierci na kogoś. Nie potrafiłabym podjąć decyzji o uśmierceniu kogoś bliskiego, nawet jakby był bardzo schorowany. Sama też bym nie chciała żeby mnie zabito.
Może to nienajlepsze porównaniem, ale prawie dwa lata temu musiałam uśpić mojego poprzedniego psiaka i do teraz mam wyrzuty sumienia czy dobrze zrobiłam, bo zawsze mógłby się wydarzyć jakiś cud i mógłby wyzdrowieć. Pewnie zaraz ktos napisze że pies a człowiek to nie to samo...
Ale uczucia do psa są bardzo podobno jak do człowieka ...
Assmodeo
15-08-2009, 09:02
Ja jestem za eutanazją, w przypadkaj - gdy ktoś jest tak schorowany, że już nic nie potrafi, lub gdy jest na tyle chory - ale pzy tym dobrze myslący, że sam wyraża chęć eutanazji...
Po prostu skracamu mu wtedy męki. Jednak żyjemy wtedy z poczuciem, że mu się pomogło.
BRANIK_GT
15-08-2009, 18:31
Masz racje
Ja uważam że każdy za (zdrowego) życia powinien określić swojej najbliższej rodzinie wole że gdyby nie daj Boże po jakimś nieszczęśliwym zdażeniu został podłączony do aparatury albo (nie lubie tego określenia) stał się warzywem to czy mają go za wszelką cene podczymwać przy życiu czy odłączyć i pozwolić mu umrzeć.
Ja osobiście powiedziałem że nie boje się Śmierci i choć nie chce umrzeć bo trzyma mnie na Ziemi wiele wspaniałych rzeczy (GKS i piwo) to jak by przyszło odpukać co do czego to wyciągnąć kabelek i godnie mnie pogrzebać. Tyle.
Adas32SK
15-08-2009, 20:13
tak dla eutanazji.jesli sam chory o to prosi,wrecz błaga to dlaczego ma cierpiec?inna sprawa eutanazja dla tzw.roslinki.tu nie bede polemizował bo kazdy ma swoje zdanie a na tym forum cos powiedziec to jakby byc szamanem od pogody i zamiast zefirka huragana wywołac:cham:
JohnyManhattan
16-08-2009, 09:44
Wlasnie sie dowiedzialem ze dwoch moich znajomych spalilo sie zywcem. Mieli plany, zdali mature, podostawali sie na studia i jeden glupi wieczor przy kominku...
Przejebane.
JointGOS
16-08-2009, 17:40
Masz racje
trzyma mnie na Ziemi wiele wspaniałych rzeczy (GKS i piwo) to jak by przyszło odpukać co do czego to wyciągnąć kabelek i godnie mnie pogrzebać. Tyle.
Zapamiętamy :lool:
Również uważam że nie powinno się podłączać i aby człowiek był ''warzywkiem" tylko żeby on sam zdecydował.
BRANIK_GT
16-08-2009, 17:54
Wlasnie sie dowiedzialem ze dwoch moich znajomych spalilo sie zywcem. Mieli plany, zdali mature, podostawali sie na studia i jeden glupi wieczor przy kominku...
Przejebane.
Ja też już pochowałem dwóch kumpli mojego rocznika.
Jeden na 8-tke dostał kaszlaka i miesiac potem zawisł na drzewie.
Drugiego pociąg rozdzielił na 14 części.
Ja też już pochowałem dwóch kumpli mojego rocznika.
Jeden na 8-tke dostał kaszlaka i miesiac potem zawisł na drzewie.
Drugiego pociąg rozdzielił na 14 części.
No to moj kumpel 2 lata temu w wakacje (moj rocznik) mial wypadek nad jeziorem , potem spiaczka i umarl.
A spoko byl z niego koles. Ehh.
BRANIK_GT
25-01-2010, 16:46
Co roku jest to samo!
Od stycznia zamarzło na Śmierć już prawie 100 osób.
Ponoć śmierć przez zamarznięcie jest spokojną śmiercią o ile mozna śmierć tak nazwać.
Człowiek zasypia i nie budzi sie już.
przykre jest to, jak np. wieczorem (-15 stopni) wracam do domu, a na rynku przy 'piecyku' grzeje sie młody człowiek (+-30 lat) i mówi, że jeszcze parę godzin i może iść do mopsu..
że jakoś trzeba przetrzymać..
aczkolwiek mnie się ogólnie wydaje, że mopsy i inne tego typu ośrodki nie robią problemów z przyjęciem i są miejsca, ale dla TRZEŹWYCH.
i to jest chyba tych bezdomnych największy problem..
Dziś jak szedłem do centrum ul. Sądową to na ogrzewalni jest ładna karteczka, że jest zakaz spożywania alkoholu na terenie obiektu. Wydaje mi się, że dla niektórych jest to temat nie od przeskoczenia. Nawet w takie dni nie mogą sobie odmówić jakiegoś alkoholu z meliny lub wiśnióweczki. Tradycyjnie stwierdzają, że to na rozgrzanie organizmu, a faktycznie to alkohol wyziębia organizm.
Można sobie tak długo polemizować, ale jak sądzą, że lepiej się napić i mieć swój ulubiony upojony stan i zamarznąć, niż przecierpieć te parę dni w ciepłym, to chyba już ich wybór.
Tak na marginesie, to wczoraj wyczytałem informację na razie najdziwniejszą, która mnie trochę zszokowała. Znaleźli zamarzniętą ~70 letnią kobietę na cmentarzu, która przyszła w odwiedziny na grób.
BRANIK_GT
25-01-2010, 20:31
Łatwo zamarznąć wystarczy usiąść na moment i zamknąć oczy. Jak zaśniesz a jest ponizej -10 to już sie nie obudzisz.
Jak wypite coś było wcześniej to już po ptokach.
W sumie tak, ale mało kto ma potrzebę zasypiać bez powodu, oczywiście bez spożycia alko.
może pani chciała chwilę odpocząć (wiek, pogoda, stan chodników etc), albo się zamyśliła..
odnośnie mrozów, to ostatnio mnie gość zaskoczył, tak pic na oko w moim wieku, może mniej, może więcej, ciężko wyczuć, podbija o kase, więc standardowo pytam na co... a ten, że albo mu nie uwierze, albo wyśmieje... mówie wal... noo... i gość mi wyskoczył z kafejką internetową, bo mówi, że browarów mu już wystarczy narazie... a w kafejce podobno jakieś nocne pakiety, a tam przede wszystkim ciepło :)
BRANIK_GT
26-01-2010, 17:02
U mnie w robocie szczur którego od przed wakacji próbowaliśmy utruć i zamurować i nawet głodem go wziąć po prostu zamarzł - to musi o czymś świadczyć.
O tym, że jesteście sadystami? :szok:
BRANIK_GT
26-01-2010, 17:10
Nie znęcaliśmy sie nad nim ale nie chciał sie dobrowolnie poddać eutanazji więc próbowaliśmy różnych sposów koniec końców zima go pokonała za nas :)
No widzisz a te nasze chujaszkii nie chca ani zamarzac ani z glodu pasc.
http://www.ptroa.co.il/petitionmovie/petition-English.php Jezeli mozecie podpiszcie petycje,film drastyczny!
Rozpierdol !! Ale co się dziwić Chiny to największa zaraza na świecie.
michal_91
11-05-2010, 10:24
Prawda jest taka, że my robimy to samo ze zwierzętami.
Tyle, że oni nie uważają, że robią coś złego :/ Traktują to jak normalne czynności. Zwyczajna praca.
Tyle, że oni nie uważają, że robią coś złego :/ Traktują to jak normalne czynności. Zwyczajna praca.
a w Polsce płaczą nad tym jak mordują zwierzęta... . Już widzę jak pan Józek podchodzi do świni i płacze nad nią zanim ją pieprze młotem w łeb i poderżnie. Zastanów się zanim coś napiszesz geniuszu.
Nie chodzi mi o to, że mordują zwierzęta bo to jest normalne wszędzie na całym świecie.
Chodzi mi o to w jaki sposób to robią.
Dokladnie chodzi o humanitarne usmiercanie tych zwierzat,bo ze sie nimi zywia ... Taka maja kulture i nic tego nie zmieni,innych bedzie gorszylo ze skandynawowie jedza mieso z niedzwiedzia,australijczycy krokodyle itd. Tu jednak chodzi o warunki jakie panuja w Chinach,gdzie na oczach turystow obdzieraja zywcem ze skory te zwierzaki !
michal_91
11-05-2010, 12:48
Widziałeś kiedyś transport np. koni? Myślę, że świat najlepiej zacząć zmieniać od siebie.
Dokladnie chodzi o humanitarne usmiercanie tych zwierzat,bo ze sie nimi zywia ... Taka maja kulture i nic tego nie zmieni,innych bedzie gorszylo ze skandynawowie jedza mieso z niedzwiedzia,australijczycy krokodyle itd. Tu jednak chodzi o warunki jakie panuja w Chinach,gdzie na oczach turystow obdzieraja zywcem ze skory te zwierzaki !
a robi CI różnice czy obdzierają je na oczach turystów czy za murem prywatnej firmy? Bo uwierz mi, że nie dużo się to różni... jeśli w ogóle się czymś różni. Może Tobie robi to różnice, ale podejrzewam, że zwierzętom nie. a to chyba o zwierzęta chodzi, a nie zdrowie psychiczne turystów, a może się mylę?
BRANIK_GT
11-05-2010, 13:33
michał 91 masz racje
90% produkcji drobiu to system w którym do gardeł kaczek czy gęsi podawana jest przez rurki pasza po to by ptactwo rosło szybciej nie mówiąc już o tym ze ptakom jest to robone przy ich całkowitej świadomości.
BRANIK_GT
11-05-2010, 13:42
Może z procentami przesadziłem ale faktem jest że w wielu "Fabrykach" drobiu taki proceder ma miejsce i ja dobrze o tym wiem...
BRANIK_GT
11-05-2010, 13:44
Też są...
A metody zabjania w polskich zakładach (mówię tu o dużych zakładach m.in. z naszego regionu) uwierzcie mi że są zgołą inne od tych chińskich.
Mój kuzyn jest rzeźnikiem i mówił coś innego, ale kłócić się nie mam zamiaru. Życzę tylko powodzenia w dalszym ocenianiu sytuacji na wschodzie zapominając o własnym podwórku.
Branik GT, to o czym mówisz stosuje się faktycznie przy pasztetach, na szczęście nie często.
JohnyManhattan
11-05-2010, 21:15
Foie gras - francuski przysmak z przerosnietych gesich zoladkow, moze ktos jadl.
Tylko, ze to czesciej wlasnie w kulturalnej ę ą francji, a nie u nas.
http://www.vgt.ch/vn/0103/foie-gras.JPG
Krist VB
11-05-2010, 21:16
CYTAT:
"3 – chów klatkowy
Obcięte dzioby, podcięte ścięgna. Przestrzeń 50x50 dla ośmiu kur. Zautomatyzowany proces karmienia i oczyszczania klatki. Kury tarzają się we własnych odchodach, nie mogą się prawie poruszać. Nie widzą w życiu światła słonecznego, a sztuczne oświetlenie budzi je co 1,5 godziny, przyspieszając naturalny cykl produkcji jajka. Kury otrzymują duże dawki antybiotyków i hormonów. Żyją o połowę krócej niż normalnie hodowane kury, umierają w męczarniach." koniec cytatu
Odnosi się do jaj z cyfrą 3 na przodzie. Widac unia też pierdoli kurczaki . Na szczeście mom kupa innych spraw żeby sie przejmować losem drobiu.
Co innego te chińskie skurwysyny i inne co robią taką rzeźnie z piesków i kotków. Oko za oko
marcin GieKSa
11-05-2010, 21:29
kurwa to co piszecie to jest pojebane....pozniej sie ludzie dziwia ze nagle jakies chorobska sie pojawia ktory stworzyl sam czlowiek(typu Swińska grypa)...jak tak dalej bedzie czlowiek sam doprowadzi do swojej zagłady...
Ptasia/Świńska grypa to zwyczaje mutacje chorób jakich w dziejach cywilizacji były tysiące. Tyle że koncerny farmaceutyczne umiejętnie wytworzyły propagandę strachu, która w ich wypadku była propagandą zysku.
BRANIK_GT
01-06-2010, 06:14
samobójstwo(nie chodzi o mnie hihihihiih )czy to słabość czy odwaga podjąc taka decyzje???????????
No nareszcie ktoś poruszył fajny temat, dlatego pozwoliłem sobie go tutaj przenieść.
Mnie zawsze imponowali partyzanci którzy podczas II wojny Światowej. otoczeni przez wroga strzelali sobie w głowie wiedząc że na torturach i tak mało który sie nie złamie. (Jak znajde książke to podam tytuł).
To też byli samobójcy ale czy w tym przypadku można mówić o tchórzostwie czy raczej o bohaterswie?
Wspomne też o Ryszardzie Siwcu który w proteście przeciwko inwazji na Czechosłowacje, podpalił sie na stadionie 10-lecia.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Siwiec
Jeśli chodzi o samobójstwo z powodów życiowych (utrata pracy, utrata kogoś bliskiego, rozpoznanie choroby) to trzeba sie przyjżeć blizej całej sytuacji a nie osądzać z góry że to tchórzostwo i brak chęci do walki o polepszenie sytuacji.
O ile pamiętam w Mysłowicach był pare lat temu przypadek że chłopak po stracie laski wysadził sie w powietrze... dobrze kombinuje?
Jeden powie że taka decyzja to idiotyzm a ja powiem ze go rozumiem i wcale go nie potępiam. Źle zrobił ale to jego decyzja.
Lars Ulrich
01-06-2010, 14:39
nie mniej wysadzić się dla laski która wpuściła go w maliny jest idiotyzmem...
BRANIK_GT
01-06-2010, 14:45
Namawianie kogoś do samobójstwa jest przestępstwem ale jak JA bym miał kiedyś sie zabic z obojetnie jakiej prczyczyny to wysłałbym do mediów listy ze Kocham piłke nożną i mam dość tego co robi PZPN, potem bym sie zabił przed siedzibą Pzpn'u mając nadzieje ze odbije sie to jakimś echem a moze wśród środowisk kibicowskich stane sie kiedyś bohaterem...
Na szczescie nie mam ochoty sie zabijac bo mam pare fajnych lat przed sobą (oby) :)
Lars Ulrich
01-06-2010, 14:49
pewnie by z Ciebie zrobili chuligana i dostałbyś pośmiertny wyrok :hihi:
pewnie by z Ciebie zrobili chuligana i dostałbyś pośmiertny wyrok :hihi:
Wedlug prawa samobojstwo nie jest nielegalne, ale usilowanie samobojstwa juz tak. Czyli jak juz to robic to skutecznie.
pewnie by z Ciebie zrobili chuligana i dostałbyś pośmiertny wyrok :hihi:
zakaz stadionowy na 3 lata
Mógłby ktoś polecić jakąś książkę, w której samobójstwo bohatera jest przejawem ODWAGI?
Potrzebuję do prezentacji maturalnej (Samobojstwo, odwaga czy strach - na podst. dziel literackich)
Z góry DZIĘKI!
BRANIK_GT
06-02-2011, 19:34
„Pan Wołodyjowski” H. Sienkiewicz - główny bohater popełnia samobójstwo, wysadzając twierdzę w Kamieńcu. Jego postawa jest wyrazem przekonania, że dobro kraju jest nadrzędne wobec życia jednostki. Akt samobójstwa stanowi wyraz patriotyzmu Wołodyjowskiego.
„Quo vadis” H. Sienkiewicz – Petroniusz popełnia samobójstwo, nie mogąc znieść myśli o tryumfie tak bezwartościowego człowieka jak Neron. Jest to przykład śmierci honorowej, pozwalającej na zachowanie godności
„Anna Karenia” Lew Tołstoj – tytułowa bohaterka cierpi z powodu wyrzutów sumienia i rozłąki z dzieckiem. Jednocześnie zżerana jest przez zazdrość wobec kochanka. Ostatecznie rzuca się pod pociąg.
Dzieki wielkie! Dodam tylko, ze nie muszą to być lektury (najlepiej mniej znane książki.. dla szkolnych pedagogów/komisji) - z tego co slyszałem, (w przypadku lektur) mają wieksze pole do popisu i mogą pytaniami rowno zaszkodzić.
Nie pogardzę też ewentualną pomocą na PW
Pozdrawiam
BRANIK_GT
13-02-2011, 20:17
Najważniejsze to zachować dobry humor :)
http://img255.imageshack.us/img255/3629/kavousi2.jpg (http://img255.imageshack.us/i/kavousi2.jpg/)
Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)
http://img267.imageshack.us/img267/1719/kavousi5.jpg (http://img267.imageshack.us/i/kavousi5.jpg/)
Uploaded with ImageShack.us (http://imageshack.us)
"Reduta Ordona" Mickiewicza- Ordon popelnia samobójstwo by amunicja nie wpadla w rece wroga
Conrado1964
23-02-2011, 11:38
A wpisze sie bo temat troche zwiazany..3lata temu pewnie słyszeliscie o tym leku Cordyzon co były zgony zmiekczał mięśnie jakos tak..to dostałęm to,ale miałem wczesniej jeszcze gorsze żeczy ,ale nie bede pisał np.psychotropy
A reakcja policj i ich zdanie mnie rozwalił..
To pan zyje to dobrze hehe tylko sprawdzili i nic wincyj...
A wpisze sie bo temat troche zwiazany..3lata temu pewnie słyszeliscie o tym leku Cordyzon co były zgony zmiekczał mięśnie jakos tak..to dostałęm to,ale miałem wczesniej jeszcze gorsze żeczy ,ale nie bede pisał np.psychotropy
A reakcja policj i ich zdanie mnie rozwalił..
To pan zyje to dobrze hehe tylko sprawdzili i nic wincyj...
Chodziło prawdopodobnie o Corhydron 100 z serią 010810
Wiciowiec
27-02-2011, 12:33
Corhydron to nic innego jak Hydrokortyzon, jeden z podstawowych sterydów stosowanych w medycynie. Conrado - i on nie "zmiękcza mięśni ", pomyliło Ci się z pavulonem...
O hydrokortyzonie poczytaj tutaj: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kortyzol
Raczej nie sądzę, żeby lekarze chcieli Cię zabić...
Conrado1964
27-02-2011, 12:52
Ale tak w mediach mówili i wogóle Starsza sie dowiadywałą.. Tylko wam opisałem No bo po tym leku było tak gorąco.. wtedy
A Psychotropy miłem urojebie i powtarzałem sie od słonca blady ,szok jakos tak..
Ja myslałem ze pojade do szpitala odpoczac bo naprawde nie było dobrze .rodziców niebyło ,ale poznij sie wypisałem na wałsne żadanie po 3ok tygo.A poznij niby na te psychotropy miałem za łebka jak jezdziłem do Rabki uczulony ...itd a po psychotropach to wicje jak jest ludzi kilka lat dochodza jak wiem i co słyszałem...
No...Ty po nich jeszcze"nie doszedles"do siebie...
Conrado1964
27-02-2011, 15:07
Pod koniec roku juz lepiej było i teraz jakoś,a Wypalony sie czuje troche ,wczesniej było gorzej bez sił i i zniszczony,a jeszcze wczesniej nie mowie bo nie byłem wstanie nic zrobic!!!(nie bede wam opisywał tego bo jak byście widzieli mnie to tragedia jak z objawów Dawna !
A moge dodac ze lekarka rodzinna wiedziała ze jezdziłem od małęo po senatoriach i miałem rozne uczulenia za łebka itd Niby to tez sie rozchodzi ,ale to stara komunistka po układach jak w wolbromiu zreszta bardzoOO!!-nie lubioła mnie wogole bo zduzo mówiłem i sie nie piespszyłem...!
Wogóle to po mojm przypadku bylo bardzo glosno w okolicach u doktorkow ..
Niby zmniejszyli dawki pozniej...
Lars Ulrich
27-02-2011, 15:31
a teraz wklej sobie tego posta gdzieś i według niego pisz,bo to pierwszy, po którym można bez problemu Cię zrozumieć, czyli da się, działaj :)
Z takich lekarskich ciekawostek: po jednym z pamiętnych wypadów na Ukrainę wróciłem do Katowic z pamiątką w postaci tiku nerwowego - "skakało mi oko", do tego prawy kącik ust "podskakiwał". Poszedłem z tym do neurologa na Tysiącleciu.
Jestem człowiekiem bardzo, bardzo spokojnym, nie mam problemów z nadpobudliwością, kontroluję emocje (czasem aż nadto), byłem więc przekonany, że przyczyną jest uraz, od którego zaczął się ten tik, ew. może po prostu brak magnezu w organizmie. Jednak postanowiłem raz nie być mądrzejszy od wszystkich dookoła i zasięgnąć porady lekarza (czego normalnie unikam jak ognia). Lekarka przepisała mi więc relanium, po którym... Dostawałem pierdolca. Robiłem się po nim agresywny, nadpobudliwy, do tego czułem się, jakbym wypił wiadro kawy. Zmieniono więc mi lek na Clonazepam, lek dawany ludziom cierpiącym na fobie społeczne. Zgodnie z przewidywaniami stałem się strasznie przymulony, czasem nie kontaktowałem za bardzo, co się dzieje dookoła - a do tego tik jeszcze się nasilił. W końcu lekarka przepisała mi Haloperidol, lek dla chorych na schizofrenię... Poza tym, że lek wywołał u mnie całkowitą apatię, nie przyniósł żadnych zmian, tik nie minął. Po dwóch tygodniach łykania tego świństwa (raz przy całej swojej głupocie postanowiłem do tego wypić alkohol, po 3 piwach myślałem, że umrę, a kaca miałem dwudniowego) poszedłem do tej samej lekarki, że to wszystko bez sensu, nie pomaga, a niszczy mi psychikę, lekarka więc się upadła, że wobec tego trzeba dwukrotnie zwiększyć dawkę.
Więcej do lekarki nie poszedłem, a w aptece zamiast kolejnej dawki Haloperidolu kupiłem sobie magnez w kapsułkach.
Od tego czasu nie mam tiku.
Jaki z tego morał?
Nie chcę o tym teraz myśleć. Pomyślę o tym jutro
Lars Ulrich
28-02-2011, 13:40
Jaki z tego morał?na chuj poszedłeś do lekarza jak wiadomo że to był brak magnezu :cham:
jednak niy daje mi to spokoju ,pewnie ta lekarka musiała miec fajne cycki jak ja tyle razu odwiedził
Basu dziwne , ze dała CI od razu takie mocne leki. W tym przypadku muszę stwierdzić , że lekarz jakiś nie taki. Chociaż leki na uspokojenie psychotropowe działają dopiero po jakimś czasie.
na chuj poszedłeś do lekarza jak wiadomo że to był brak magnezu :cham:
Ponieważ była jeszcze opcja, że ciało obce utkwiło mi w twarzy i podrażnia zakończenia nerwowe, musiałem do tego mieć tomografię.
Niemniej morał jest właśnie taki: pierdol lekarzy, lecz się sam.
A sama lekarka chodziła dziwnie, jak śmierć na filmach, sunęła w powietrzu nie poruszając nogami, to było traumatyczne przeżycie :(
BRANIK_GT
28-02-2011, 20:10
Dziś słyszałem o kolesiu który pod nieobecność rodzinki powiesił sie w pokoju na kablu ale pomimo tego że dyndał 40min to go odcieli i niespodzianka sie nie powiodła leży w Tychach w szpitalu w stanie krytycznym.
Tak myśle że są proste i łatwe sposoby na the end nie trzeba sie wieszać i to w dodatku tak nieudolnie.
Krist VB
02-03-2011, 13:38
ma to sens, o ile rzeczona listwa znajdowała sie u sąsiada, piętro nad nim. podejrzewam, ze był to kabel od wiertarki.
Krist VB
02-03-2011, 16:08
jak to co? sąsiad przyciął listwe i wystawił na allegro
http://allegro.pl/wiertarka-elektryczna-urzadzenie-do-ciecia-od-1zl-i1479069792.html
zwróć uwagę na zapis: Wiertarka niesprawna, przestała działać, prawdopodobnie coś z elektryką,może szczotki?
A moze to coś z kablem ?
kwestia tego, czy sąsiedzi słyszeli strzały
vBulletin Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.