View Full Version : Kontrola całkowita
niekumaty
13-04-2009, 15:48
http://republika.onet.pl/37177,26,1,51,fabryka.html
http://nt.interia.pl/internet/wiadomosci/news/ostatnie-dni-wolnego-internetu,1289087
temat załozyłem głownie aby rozwinac temat bardzo wazny dla Nas, Polaków, 19 lat po odzyskaniu wolnosci ta wolnosc sie nm zabiera w sposob podstepny i powolny, co usypia nasza czujnosc, jak daleko to dojdzie?
czy obraz swiata w takich filmach/ksiazkach jak Mechaniczna Pomarańcza, rok 1984 itd. czeka nas?
co o tym sadzicie?
jezeli to nie ma zadnego wplywu na wolnosc slowa oraz na moj zarobek to nie obchodzi mnie to. wazne rzeczy zalatwiam osobiscie a przez maila wysylam pierdoly.
poki co grunt zeby nie sledzili jakie strony otwieram bo za nadmierna ilosc rapidshare'a mozna by miec klopoty:)
Hitler na początku zamiast wywoływać burzę pisał artykuły prasowe na temat żydów, że to ich wina, że to oni są odpowiedzialni za krach. Czy żydzi się temu sprzeciwiali? Nie. Później kazano im nosić gwiazdy Dawida, żeby byli rozpoznawani. Czy ktoś z nich powiedział 'nie! nie musicie tego wiedzieć'? Nie. 'Przecież to nasz symbol, powinniśmy być dumni z tego, że nosimy ten symbol'. Później kryształowa noc. Witryny sklepów żydowskich zostały rozpieprzone doszczętnie. I co? Czy żydzi się przeciwstawili? 'Po co wkurzać Niemców, oni mają spluwy...' I w końcu zostali wjebani na wagon bydła i pojechali na przysłowiowe 'gorące wakacje'. Jak źle musi wyglądać sytuacja, żebyśmy cokolwiek zrobili? Damy się tak po prostu podejść? Oddamy własną prywatność w obce ręce? Oczy strachu widzą więcej zamków, więcej kontroli, więcej broni kamer czyli mniej wolności. Oczy miłości i odwagi nie boją się drugiego człowieka. Teraz to jest kwestia w jaki sposób wy chcecie patrzeć. To co napisałem to są słowa żywcem wyjęte z pewnego filmu, ale ich waga powinna do was przemówić poważnie, bo one uświadamiają was przed jakim wyborem stoicie.
Ja od zawsze byłem przeciwnikiem UE . Coraz to nowe wymysły tej przestepczej organizacji mnie tylko w tym utwierdzają ...
kilka dni temu mieliśmy przykład, "suwerenności" naszego członkostwa, jak KE pozwała nas jako kraj do Sądu Najwyższego, bo nie dostosowaliśmy naszego prawa związanego z OFE do prawa Unii.
Jak już zdecydowaliśmy się być w Unii to teraz powinniśmy przestrzegać praw jakie nam narzuca, przecież nie ma tam nic nowego czego nie byłoby jak tam wchodziliśmy (a jak tak, to i tak mamy wpływ na dokonywane zmiany).
I pomimo że jest wiele rzeczy które mi się w Unii nie podoba to za taką kasę jaką oni nam dawają to nie dziwie się że wymagają różnych rzeczy
niekumaty
16-04-2009, 16:04
mnie sie nikt nie pytał czy chce byc w unii :huh:
TERROR KURWA! demokracja to jest szmata, bo rzad wybiera lud, czyli w wiekszosci debile, 80% społeczeństwa nadaje sie conajwyzej do tarcia chrzanu! i kto ma wybrac rzad?
kazdyrzad powinnien miec rok, po roku albo pokaze co zrobił, albo na taczkach kurwa!
jebane z s r europejskich, (a jak tak, to i tak mamy wpływ na dokonywane zmiany).
chyba sie z chuem na łby pozamieniał! NIE MAMY NIC DO GADANIA!! MOGA POWIEDZIEC ZE NIE MOZEMY JESC POMIDORÓW I TAK BEDZIE!
maja władze absolutna, nikt ich nie rozlicza, sami sie wybieraja, nawet kurwa niewiadomo kto wydaje te przepisy, ludzie przeciez do nas przychodzi ino ZARZADZENIE nikt nas sie nie pyta czy prawo nam sie podoba czy nie, jestesmy jak niewolnicyI pomimo że jest wiele rzeczy które mi się w Unii nie podoba to za taką kasę jaką oni nam dawają to nie dziwie się że wymagają różnych rzeczy
czyli za kase tez bys kurwił np.? bo nie ma nic gorszego niz sprzedac WOLNOSC za hajs.
przez 10 lat oni nam beda dawac, a za 20 lat bedzie trzeba to oddac! i to dwa razy tyle! nie mowiac juz o wolnosci
wiesz co to był komunizm?
to sie przypatrz, bo własnie 19 lat po upadku poprzediniej wersji jest tworzony nowy twór!
ciekawe czy to przypadek ze czerwony leszek m. nas do tego gowna wprowadził?...
strazak to co napisales to jest typowe dla osoby karmionej propaganda GW i TVN
skoro masz dostep do tego forum masz tez dostep do internetu poszperaj poszukaj to moze
sie troche ogarniesz
sam styl wprowadzania traktatu lizbonskiego ktory jest kopia konstytucji europejskiej
jest modelowym przykladem naruszenia kontytucji suwerennosci i podstawowych praw
do samostanowienia nie tylko naszego kraju ale rowniez pozostalych panstw tworzacych
UE; zapisy ktore wprowadzaja np policje europejska ktora ma prawo dzialania we
wszytskich krajach UE sa czystym przykladem nie tylko deficytu demokracji
ale rowniez a moze przede wszystkim ograniczaniem podstawowych praw wolnych ludzi
/chodzi mi o np taki zapis ze tzw europol bedzie mogl scigac ludzi po calym kontynencie
za to ze ktos glosi poglady tzw ksenofobiczne czy namawial do dyskryminacji
gejow etc/ mozna to porownac do wprowadzenia zbrodni myslenia rodem z orwella
niekumaty
16-04-2009, 17:21
mnie rozpierdala te całe referenda, w szwjcari juz chyba z 4 razy było referndum czy chca wejsc do UE, za kazdymrazem lud powiedział NIE, i co? Ogłosili ze ma byc kolejne :rotfl:
juz tutaj widac ze maja ludzi w dupie... ale w druga strone nie ma juz tego, jak zagłosujesz na 'tak', dusza jest juz sprzedana i wyjsc z Uni sie praktycznie nie da..
a ten traktak lizboński to juz całkowita smiechawa, to jesy istna pułapka biurokratyczna, niczym polskie prawo, na kazdego w tej konstytucji cos mozna znalesc, a odwołac sie nie da, raczej mozna, ale nikt nic z tego nie skuma bo ta konstytucja ma cos 500 (!!!!) STRON, a dla porownania konstytucja usa ma cos kilkanascie stron a4
przerazajace jest to co sie powoli dieje, i nikt nic z tym nie robi, ino poklaskuje jak pan strazak, bo troche wiecej kasy to juz wydaje sie ze jest wszystko ok...
Pisząc poprzedniego posta wiedziałem że wywołam krytykę - zdążyłem zauważyć że większość forumowiczów to skrajni nacjonaliści lub anarchiści i nie zamierzam nikogo za to krytykować -bo każdy uważa że JEGO sposób myślenia jest NAJLEPSZY.
ALE: Po to mamy rząd żeby nas reprezentował. Tacy reprezentanci jaki naród, a jaki naród to się z niekumatym zgadzam. I ten oto rząd dba o nasze (?) interesy razem z resztą rządów z krajów UE ustalając np. jak bardzo Unia będzie patrzyła społeczeństwu na ręce. Obecnie to my (oczywiście w pewnym stopniu) jesteśmy UE, a wy (niekumaci) możecie to przyjmować do wiadomości lub nie.
A gdyby nie kasa z unii to teraz byśmy byli głeboko w dupie z gospodarką a obecny kryzys by nas zjadł
PS: I nie ważne co napiszecie moja racja i tak jest najmojsza :foch:
demokracja to jest szmata, bo rzad wybiera lud, czyli w wiekszosci debile, 80% społeczeństwa nadaje sie conajwyzej do tarcia chrzanu! i kto ma wybrac rzad?
To jaki ustrój twoim zdaniem jest najlepszy? dyktatura? -TAK o ile dyktatorem będzie ktoś myślacy tak jak ja, a NIE jak będzie jakiś debil z tej "głupszej" części społeczeństwa? A nie pomyślałeś że ludzie po drugiej stronie to Ciebie uważają za debila? I kto ma rację? Tylko odpowiedz obiektywnie!
niekumaty
16-04-2009, 20:10
interesy razem z resztą rządów z krajów UE ustalając np. jak bardzo Unia będzie patrzyła społeczeństwu na ręce.
Jestesmy 'nowi' w ue, poza tym mamy rzad jaki mamy, wiec nikt naszego zdania nie traktuje na serio, a jak juz pomachamy szabelka to wszyscy (czyt. reszta europy) patrzy na nas z politowaniem i rzuci jakies ochłapy lub łaskawie pozwoli sie wypowiedziec.
Obecnie to my (oczywiście w pewnym stopniu) jesteśmy UE, a wy (niekumaci) możecie to przyjmować do wiadomości lub nie.
bzdura, aktualnie struktura społeczeństwa jest NISZCZONA poprzez własnie nasz unie poprzez emigracje narodów, popatrzmy na społeczeństwo francji, podzielone na całej lini, nie ma jednosci.
i o to im chodzi, zniszczyc siłe narodu, podzielic, skłucic, aby ludzie zajmowali sie walka ze soba, i aby w przyszłosci mieli jak najtrudniej wyjsc WSPOLNIE na ulice.
Poza tym strazak, centralizacja władzy zawsze jest złe w skutkach dla jednostki, z kazda taka zmina zwykły człowiek coraz mniej morze i coraz mniej znaczy, wiec mowienie ze ue to my jest głupota.A gdyby nie kasa z unii to teraz byśmy byli głeboko w dupie z gospodarką a obecny kryzys by nas zjadł
kryzys dopiero nadejdzie, (jezeli oczywiscie nie bedzie wojny lub innego nagłegoo 'oczyszczenia' kontynentu) UE to prawie to samo co zsrr tylko w nowszym wydaniu,i tak samo jak zsrr aby istniec musi sie powiekszac, wchłaniac nowych 'członków' kiedys to było robione siła, teraz szantazem i pokusa badz co badz duzych pieniedzy, ale powoli unia sie łamie, bo ue nie jest reformowalna, a juz szczytem jest chcec turcji w ue, gdzie tylko 3% turcji lezy w Europie, ale takie rzeczy sa niezbedne do funkcjonowania takiego tworu jak ue, inna sprawa ze MY jak to piszesz strazak nie mam ZADNEGO wpływu na to czy Turcja powinna byc w ue czy nie, decyduja o tym ONI, w sumie nie wiem kto, ale wiem ze w sprawach tak waznych jak nowi członkowie nie ma i nie bedzie referendów a byc powinny.
niekumaty
16-04-2009, 20:22
To jaki ustrój twoim zdaniem jest najlepszy? dyktatura? -TAK o ile dyktatorem będzie ktoś myślacy tak jak ja, a NIE jak będzie jakiś debil z tej "głupszej" części społeczeństwa? A nie pomyślałeś że ludzie po drugiej stronie to Ciebie uważają za debila? I kto ma rację? Tylko odpowiedz obiektywnie!
monarchia elekcyjna
uczeni i autorytety społeczne (Bartoszewski, Wałesa,itd.) powinnni wybierac głowe państwa.
Jestesmy 'nowi' w ue, poza tym mamy rzad jaki mamy, wiec nikt naszego zdania nie traktuje na serio, a jak juz pomachamy szabelka to wszyscy (czyt. reszta europy) patrzy na nas z politowaniem i rzuci jakies ochłapy lub łaskawie pozwoli sie wypowiedziec.
A czego innego można się było spodziewać? Jakbyśmy my (Polska) założyli coś na kształt Unii, to my byśmy ustalali reguły, a tak jesteśmy nieco zacofanym krajem który bierze w ch. kasy ale ma mniej władzy
i o to im chodzi, zniszczyc siłe narodu, podzielic, skłucic, aby ludzie zajmowali sie walka ze soba, i aby w przyszłosci mieli jak najtrudniej wyjsc WSPOLNIE na ulice.
Jak dla mnie mocno naciągane -osobiście nie wierzę w takie "spiskowe sensacje"
Co do tej kwestii o Turcję to też nie bardzo wiem o co w tym chodzi, widać jakaś grupa ludzi ma w tym interes
I żeby nie było nieporozumień - nie jestem aż taki pro unijny jak to może wynikać z moich wypowiedzi, ale wy nie dostrzegacie ile Unia nam daje i nie jest to czyste zło jak mówi o. Rydzyk
Co do monarchii elekcyjnej, ciekawy pomysł, ale kto jest tym uczonym i autorytetem a kto nie, kto o tym decyduje? Myślę że byłoby tyle samo polityki w tym co teraz, tylko inaczej by to wyglądało na zewnątrz
sprzedać wolność za kase to największe kurestwó i tyle jak było referendum do unii europejskiej to byłem bardzo młody na pewno nie miałem 18 loat ale mój Ojciec dał mi długopis do ręki i ja zakresliłem
NIE i jestem z tego dumny w czasie gdy wszyscy euro sympatycy beda sobie pluli w brode i zadreczali sie swoją decyzją ja będe chodził z podniesioną głową
sory że dwa posty ale wysłało mi sie a edytowac nie idzie
niekumaty
16-04-2009, 21:11
Co do monarchii elekcyjnej, ciekawy pomysł, ale kto jest tym uczonym i autorytetem a kto nie, kto o tym decyduje? Myślę że byłoby tyle samo polityki w tym co teraz, tylko inaczej by to wyglądało na zewnątrz
paru leperów i innych kurwiszonów na bank by sie nie załapało, a to juz cos :faja:
dac wymagania, tak jak w pracy - np. minum magister. i zbierac wykładowców politologi, wybitnych historyków itd. tak do 50 osob, i aby wsród siebie wybrali 'wodza', tak jak sie mianuje papieza.
Jezeli oni by robili wałki dla kasy itd. to ... to skoro ooni sie skurwili to czas umierac :)
niekumaty
16-04-2009, 21:14
Jak dla mnie mocno naciągane -osobiście nie wierzę w takie "spiskowe sensacje"
oprostu takie sa moje rozmyslenia, bo watpie aby ta cała tolerancja była tylko dla tego aby kazdy był rowny, to jest za proste :) i jestem pewien zejest w tym jakis cel, i moim zdaniem to jest własnie te podzielenie społeczeństwa
zgoda buduje niezgoda rujnuje
strazak kasa z unii??
rocznie dostajemy okolo 7 miliardow euro a wplacamy ok 7 miliardow euro
w tej chwili przez nieporadonosc rzadu tuska jestesmy platnikiem netto czyli
wiecej wplacamy niz wydajemy - to oczywiscie moze sie zmienic bo pieniadze
sa przeznaczone jako pula az do roku 2011 ale nie zmienia to faktu ze w sytuacji
dosc duzego deficytu nie potrafimy skonsumowac kasy na inwestycje
Jak już zdecydowaliśmy się być w Unii to teraz powinniśmy przestrzegać praw jakie nam narzuca, przecież nie ma tam nic nowego czego nie byłoby jak tam wchodziliśmy (a jak tak, to i tak mamy wpływ na dokonywane zmiany).
I pomimo że jest wiele rzeczy które mi się w Unii nie podoba to za taką kasę jaką oni nam dawają to nie dziwie się że wymagają różnych rzeczy
Niestety, tak jak napisał Blejz - jesteśmy płatnikiem netto.
Nie mówiąc już o tym, ile tracimy przez bzdurne dyrektywy czy przepisy podatkowe i gospodarcze.
TERROR KURWA! demokracja to jest szmata, bo rzad wybiera lud, czyli w wiekszosci debile, 80% społeczeństwa nadaje sie conajwyzej do tarcia chrzanu! i kto ma wybrac rzad?
kazdyrzad powinnien miec rok, po roku albo pokaze co zrobił, albo na taczkach kurwa!
A kto będzie wybierał, czy człowiek się sprawdził, czy nie? Lud? Czyli znowu mamy demokrację...
A w rok NIE DA SIĘ stwierdzić, czy ktoś "się sprawdził" - efekty reform (w szczególności dotyczących gospodarki) widać zazwyczaj dopiero po kilku latach.
P-bo każdy uważa że JEGO sposób myślenia jest NAJLEPSZY.
Dlatego w moim - libertariańskim - systemie każdy mógłby decydować o sobie sam. Chcesz być komunistą? Załóż komunę! Chcesz być krwiożerczym kapitalistą - zaryzykuj, otwórz firmę...
monarchia elekcyjna
uczeni i autorytety społeczne (Bartoszewski, Wałesa,itd.) powinnni wybierac głowe państwa.
A kto będzie decydował o tym, kto jest autorytetem, a kto nie? Lud? Czy inne "autorytety"?
w tej chwili przez nieporadonosc rzadu tuska jestesmy platnikiem netto czyli
przez nie poradnosc poprzedniego rowniez bylismy ;)
Szpic to nie jest temat o ocenach poszczegolnych rzadow ale niestety
dla zwolennikow PO gesicka byla dobrym fachowcem i poziom wykorzystania
srodkow z UE siegal 100 % /notabene w jednym z raportow unijnych zostalo
nam to wytkniete i niemal byl to zarzut/
niekumaty
24-04-2009, 23:39
Jak dla mnie mocno naciągane -osobiście nie wierzę w takie "spiskowe sensacje"
JEDNOSC zniszczy kazdy system...
Bartek84
07-03-2010, 09:44
http://studente.pl/artykuly/7423/Czy-Europa-boi-sie-Internetu/
Artykuł stary ale warto odświeżyć temat, bo u nas też zaczynają kombinować z internetem.
http://www.youtube.com/watch?v=IVt4Ygdw8tM
Film o tym, jak mainstreamowe media manipulują rzeczywistością.
Bartek84
18-05-2010, 19:00
CZYŻBY POLSKA ZNALAZŁA SPOSÓB NA GLOBALISTÓW?- i zapłaciła straszną cenę [pod Smoleńskiem]
„Wbrew obawom złoty zyskał na wartości wobec euro, zaś obroty na giełdzie utrzymały się na przeciętnym poziomie” - to okropne kłamstwo (!) które jest rozpowszechniane przez media. Kto nie wierzy niech sam się przekona.
Wystarczy to właśnie zdanie: „Wbrew obawom złoty zyskał na wartości wobec euro, zaś obroty na giełdzie utrzymały się na przeciętnym poziomie” wpisać w wyszukiwarce na google, a wyświetlą się nam dziesiątki „papużych” informatorów, dezorientujących czytelnika. Nazywają one bez skrupułów klęskę zwycięstwem, Pamiętamy przecież że premier Tusk parł w stronę wprowadzenia euro do Polski i teraz nikt już nie powstrzyma PO-wców by dokończyć procesu dobicia Polski. Przypomnijmy to co najważniejsze.
Doszło do sytuacji: Polska kontra globaliści.
Polska znalazła sposób na wyjście z kryzysu, w który wciągnięto cały świat w ramach Nowego Porządku Świata.
Dzień przed śmiercią w katastrofie naszego samolotu pod Smoleńskiem, nieżyjący już prezes NBP Sławomir Skrzypek „postawił się” i pokazał światu, że wcale nie musimy brnąć w spiralę zadłużenia wymyśloną przez światową finansjerę, czyli przez globalne elity.
Po pierwsze - zapowiedział, że Polska nie weźmie ani grosza więcej z Międzynarodowego Fundusz Walutowego ponad kwotę 20,5 mld. dolarów.
Po drugie - zdewaluował, osłabił siłę nabywczą polskiego złotego względem euro i innych walut, czyli poprawił naszą konkurencyjność w eksporcie. Nasze produkty stały się tym samym tańsze dla nabywców z zewnątrz. I tak jeśli nasz złoty miał relację np. jak 1:3 w stosunku do dolara, to po obniżeniu wartości złotego za 1 $ nabywca z zagranicy mógł nabyć więcej towarów aniżeli przed dewaluacją złotego.
„Wall Street Jurnal”, zacytował wypowiedź Sławomira Skrzypka, który nazwał złotego „bardzo dobrym absorberem szoku”. Powtórzmy: „bardzo dobry absorber szoku”.
I tu jest klucz do zrozumienia tragedii która się rozegrała na naszych oczach.
Nie o prezydenta tu bynajmniej chodziło.
Stało się to, co stać się musiało z punktu widzenia interesu światowej finansjery nieprzyjaznej nikomu poza swoim własnym gronem.
Wyjaśnienia nie doczykamy się, tak jak nigdy świat nie zostanie poinformowany o tym, że przyczyną śmierci prezydenta Kennedyego był fakt, iż wszedł w drogę prywatnemu Bankowi Rezerw Federalnych. A przeciętny Amerykanim do dziś wierzy że to bank rządowy.
Oto co to znaczy mieć media w swoich rękach. To tak jak mieć „Rząd dusz”. Już Lenin to rozumiał i walczył o swoją „Iskrę” jak lew, wiedząc że prasą posłużyć się można równie skutecznie jak armią a może i lepiej.
Podstępnie budowany od 20 ponad już lat proces przejmowania majątku poszczególnych państw przez niewidzialną gołym okiem grupę rozdającą karty ponad rządami, mógł nagle zawalić się z powodu Polski (!).
Możnaby powiedzieć - znowu ci przeklęci Polacy.
Na taki scenariusz przyzwolenia być nie mogło!
Zaczęło się przecież od transformacji ustrojowej nad którą kazano nam się rozpływać w zachwytach, poprzez falę prywatyzacji i mamienia ludzi o przyszłych korzyściach, aż do sytuacji, że finansowo jesteśmy bankrutami na ileś tam pokoleń do przodu. I to nie tylko Polska!
Ten sam manewr przeprowadzono w większości krajów Europy Wschodniej głaszcząc wszystkich jak najbardziej z włosem, bynajmniej nie pod włos, wychwalając naszą dojrzałość obywatelską, podkreślając nasze ucywilizowanie i łechcząc nas tym, że jakieś złote wrota Europy przed nami lada moment otworzą się.
Czuję się i zapewne nie tylko ja, jak to cielę stojące u jakichś wrót. Tylko że to nie te wrota o których mi mówiono! Te wrota, są z jakiejś innej bajki! Widzę tu króla, któremu raptem dwóch krawców wmówiło, a uwierzyła i jego świta i plebs nawet, że ma szatę tak misternie utkaną że aż niewidzialną. I trzeba było niewinnego, nie poddanego jakiemukolwiek procesowi urabiania dziecka, żeby krzyknęło prawdę: „Król jest nagi!”
Król jest nagi! - widzę i ja, widzą moi znajomi, bliżsi i dalsi. Wszyscy to widzą. Powiedzmy to głośno.
Eksperyment przejęcia majątku krajów Europy Wschodniej powiódł się. Traktaty zostały podpisane. Jeszcze zostały jakieś niuanse do zamknięcia śmiertelnego dzieła. Przeniesiono już ten sprawdzony eksperyment na rynek amerykański i niepostrzeżenie, bez widocznego przewrotu dokonano transformacji ustrojowej. Zarządzanie centralne, ludzie zaciskają pasa, tracą prace, domy, itd.
Skąd my to znamy? Nas rozpędzono za pracą po całym świecie, gdyż bezpieczniej się czują wielcy tego świata jeśli Polacy - dla nich zawsze „mąciciele” będą w rozproszeniu. Gdzie za pracą udać się mogą Amerykanie?
Decyzja Sławomira Skrzypka mogła okazać się przysłowiową puszką Pandory dla tych, którzy zaszli już tak daleko w swoich globalistycznych planach.
Śladami bowiem Polski mogłyby zechcieć wyjść z ekonomicznego upadku kolejne kraje, na początek te które nie bardzo chcą wejść do strefy euro, czyli Czechy, Węgry, Bułgaria, Rumunia. Na naszych oczach przecież odbywa się agonia Grecji, która w dobrej wierze weszła do strefy euro. Spójrzmy na konającą Portugalię. W kolejce do zniszczenia Włochy są trzecie. Siłą rzeczy nasuwa się skojarzenie z wdepnięciem nie tylko w g... .o, ale w jakąś „czarną dziurę” w przestrzeni kosmicznej. Wciąga i nic po tobie nie zostaje.
I tu nagle znalazł się „cwaniaczek” - Polska, nie pierwszy raz w historii Europy odkręcająca bieg wydarzeń - Odsiecz wiedeńska, Cud nad Wisłą, Powstanie Warszawskie.
I co ta Polska „narozrabiała” tym razem?
Polska chwyciła ostrze sztyletu w nią wymierzone i jak sprytny rycerz nagle znalazła się w posiadaniu rękojeści w swoich dłoniach.
Globalnym elitom zatkało dech w piersiach! Prowadząc skrupulatną politykę wciągania kolejnych krajów w zadłużenie z którego nie ma wyjścia, osłabiały systematycznie ekonomie poszczególnych krajów, osłabiały ich przemysł i bazę eksportową. Powodowały tym samym zadłużenie i de fakto stwarzały coraz realniejszą możliwość przejęcia władzy nad takimi bankrutami przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy bądź przez Unię Europejską.
Nie bez przyczyny decyzja Prezesa NBP który znalazł skuteczny sposób na uratowanie polskiej gospodarki wywołała przerażenie światowej finansjery.
Gazeta globalistów „The Financial Times” podała, że piątkowa polska interwencja w rynek walut, może spowodować podobne posunięcia w innych krajach, a to z kolei oznaczałoby potężny cios dla planów globalistycznych na drodze kontroli ekonomii krajów europejskich.
Na swej stronie pisze o tym szerzej Jane Burgermeister, znana całemu światu Austriaczka, bojowniczka o ujawnienie okropnej prawdy o nikomu nie potrzebnych szczepionkach. Niestety od kilku dni (piszę 04/20/2010) globaliści położyli rękę na jej stronie internetowej. A o „nieszczęśliwy wypadek” nietrudno, pamiętajmy że w takich wypadkach nie ma przypadków.
http://www.theflucase.com/index.php?option=com_content&view=article&id=3264%3Ais-the-plane-crash-killing-polish-elite-part-of-a-battle-for-control-of-monetrary-policy-by-the-globalists-seeking-economic-domination&catid=41%3Ahighlighted-news&Itemid=105〈=en
Polacy, pamiętajcie!
Jeśli słyszycie dziś, iż złoty zyskuje na wartości wobec euro, zaś obroty na giełdzie utrzymują się na przeciętnym poziomie to źle, to bardzo źle dla nas. W obecnych warunkach gdy kraje są popychane w stronę przepaści ekonomicznej, nie zależy nam bynajmniej by wartość złotego względem euro czy dolara rosła.
Z kim nam po drodze? Z tymi którzy jeszcze nie przyjęli euro i oby nigdy tego nie zrobili.
Jan Lewandowski
Bartek84
19-05-2010, 15:31
BANK ŚWIATOWY ZREFORMUJE POLSKĘ
Bank Światowy podpisał z resortem gospodarki umowę w sprawie pomocy przy przeprowadzeniu reform gospodarczych.
Zgodnie z dokumentem podpisanym dziś przez wiceministra gospodarki Marcina Korolca i menedżera Banku Światowego dla Polski i krajów bałtyckich Thomasa Laursena, do końca czerwca BŚ opracuje dla rządu raport, w którym zawrze zalecenia dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Bank deklaruje również pomoc dla rządu w przeprowadzeniu reform.
Raport ma wskazać, jak zmniejszyć koszty i ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Całkowity koszt przygotowania dokumentu szacowany jest na 42 tys. dol. Ministerstwo Gospodarki zapłaci 26 tys. dol., korzystając ze środków unijnych. Resztę pokryje Bank Światowy.
Bartek84
22-05-2010, 12:44
http://www.kamilkuczynski.pl/admin/gospodarka/to-rzeczywiscie-jest-dyktatura/ - stary temat o żarówkach dla niewtajemniczonych
No to rozpoczela sie walka UE z naszymi wartościami...
i jednoczesnie budowa solidnych fundamentów pod multi-kulti.
Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu skazał Polskę za lekcje religii w szkołach.
Trybunał w Strasburgu uznał
, iż brak możliwości wyboru w polskich szkołach etyki zamiast religii narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.
Sędziowie uznali, że doszło do naruszenia art. 14 Konwencji gwarantującego wolność myśli, sumienia i wyznania. W uzasadnieniu Trybunał podkreślił, że uczniowie uczęszczający na religię mają na świadectwie ocenę, podczas gdy osoba niewierząca, która chciała uczęszczać na etykę, ma w tym miejscu przekreślone pole "religia /etyka".
Strasburski Trybunał odniósł się do skargi złożonej w 2002 r. przez Urszulę i Czesława Grzelaków. Według nich oraz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, wspierającej pozywających, polskie szkoły szykanują ich syna. Jak twierdzą - nie zapewniają mu lekcji etyki, i na świadectwach szkolnych podkreślają, że nie uczęszcza on na religię.
Zdaniem Grzelaków ich syn nie uczęszczający na religię, był źle traktowany przez innych uczniów. Dawano mu do zrozumienia, że jest gorszy.
Grzelakowie przenieśli syna do innej szkoły, jednak to nie pomogło. Nie przyniosła też pożądanego dla Grzelaków skutku interwencja w MEN i u rzecznika praw obywatelskich. Rodzice złożyli więc skargę na państwo polskie w Strasburgu.
Uznali w niej, że skutkiem obowiązujących w Polsce przepisów naruszana jest wolność sumienia ich dziecka, jak również spotyka się on z dyskryminacją.
Grzelakowie domagali się od państwa polskiego 150 tys. euro zadośćuczynienia. Trybunał nie zasądził jednak żadnego odszkodowania, uznając że uznanie naruszenia Konwencji powinno być wystarczającą satysfakcją.
Rozumiem ze sa ateisci, ale w przytłaczającej mniejszości, a religia w Polsce to kurwa nie dodatek a FUNDAMENT dzieki ktoremu przetrwalismy setki lat.
Już zresztą widać skutki coraz mocniejszej marginalizacji kościoła przez lewakie media i lewacki styl życia...
Po raz kolejny widzimy jak w śmiesznej demokratycznej UE rządzi mniejszość, paradoks jakiś bo przecież demokracja to ponoć rządy większości do których mniejszość ma się dostosować, czyż nie? A tu jacys wiesniacy Grzelakowie zlozyli wniosek zeby zarobic hajs, i ten wyjatek wystarczyl by jakis smieszny organ nas skazal za Polskość i wiare...
Swoja droga, czy jest na forum jakis ateista, ktory czul sie na lekcjach religii dyskryminowany?
Tu kolejne cegiełki pod multi kulti:
Europejska Komisja Przeciw Rasizmowi i Nietolerancji (ECRI) Rady Europy przyznała w swoim raporcie na temat Polski, że nasz kraj poczynił postępy w pewnych sferach, ale skrytykowała nas m.in. za „powszechność wypowiedzi rasistowskich”.
ECRI zaznaczyła, że rządowy pełnomocnik ds. równego traktowania podjął interesujące inicjatywy w celu walki z rasizmem i pokrewnymi postaciami dyskryminacji, mianowano specjalnych prokuratorów do spraw przestępstw o podłożu rasistowskim, sędziowie i policja przechodzą „odpowiednie szkolenie” w tym zakresie, a w województwach utworzono ośrodki wspierania ofiar, co może wskazywać na powszechność rasistowskich ataków i ogromną liczbę ofiar takowych. Za postęp uznano także przyjęcie programu na rzecz społeczności romskiej, który ma na celu… zaspokajanie potrzeb Romów w zakresie mieszkań, opieki zdrowotnej i zatrudnienia. Podejmowane już niejednokrotnie inicjatywy finansowane z pieniędzy Polaków, których celem było dogodzenie Romom zawsze kończyły się fiaskiem. Owszem, skorzystali oni z remontów mieszkań, pomocy materialnej, gorzej było zainteresować ich szkoleniami zawodowymi bądź edukacją.
Polska podjęła też ważne kroki, by przeciwdziałać „dyskryminacji na tle etnicznym i narodowościowym w sferze edukacji”, łącznie z zatrudnianiem pedagogów wspomagających „wrażliwe grupy społeczne” i likwidacją osobnych klas dla Romów. To w przeszłości spotykało się z protestami rodziców oraz nauczycieli a także samych Cyganów.
"Jednak w Polsce utrzymują się zachowania dyskryminacyjne. W świecie politycznym i wpływowych mediach jest częściowo tolerowany antysemityzm. Rasizm wśród kibiców piłki nożnej, łącznie z rażącym znieważaniem czarnoskórych graczy i ordynarnymi odwołaniami do holokaustu, jest poważnym problemem, który musi być rozwiązany przez władze, jak również Polski Związek Piłki Nożnej i kluby piłkarskie" - podkreśla ECRI w raporcie opublikowanym w Strasburgu.
Według PZPN, związek stara się zawsze reagować na przejawy nietolerancji na stadionach. „W minionym roku przebywali w Polsce przedstawiciele Europejskiej Komisji Przeciw Rasizmowi i Nietolerancji, którzy zwrócili się do nas o informacje jakimi narzędziami dysponujemy w przypadku pojawienia się nietolerancji na obiektach sportowych, gdzie rozgrywają są mecze” - powiedziała rzeczniczka PZPN Agnieszka Olejkowska. „Otrzymali wszelkie niezbędne informacje o działalności delegatów związku na meczach organizowanych pod naszą egidą. Każdy przypadek zgłoszony przez delegata analizowany jest następnie przez Wydział Bezpieczeństwa, który decyduje, czy dana sprawa ma trafić na obrady Wydziału Dyscypliny” - dodała Olejkowska. Jak podkreśliła, PZPN współpracuje ściśle ze stowarzyszeniem "Nigdy Więcej", odpowiedzialnym nie tylko za wypromowanie świadomie zarażającego wirusem HIV Simona Mola ale również za broszurę informacyjną dotyczącą symboli zakazanych na polskich stadionach, w które „specjaliści od faszyzmu” wpletli polskie symbole narodowe (m.in. Szczerbiec).
Zdaniem ECRI, antysemityzm jest "milcząco akceptowany przez wpływową grupę medialną zależną od organizacji katolickiej oraz czasami nawet przez duże partie polityczne". Raport nie wymienia z nazwy ani organizacji, ani grupy medialnej.
Komisja zaleca również „ukrócenie mowy nienawiści w Internecie” oraz zaleca utworzenie specjalnej agendy tropiącej i rozprawiającej się z „faszyzmem” w każdej postaci a także wprowadzenie „kompleksowego prawodawstwa antydyskryminacyjnego”. Skonstruowanie prawodawstwa i powołanie zbrojnego ramienia władzy przeciwko nie pasującym do standardów tolerancji to priorytetowe zalecenia Komisji, która za dwa lata sprawdzi jak Polska sobie z nimi poradziła.
Do „antyrasistowskiej”, postępowej krucjaty zaleca ona zaprzęgnąć również Kościół Katolicki, który wraz z rządem miałby zająć się liderowaniem walki z rasizmem.
Wydawane co jakiś czas raporty mają wyolbrzymiać „problem rasizmu” pozwalając na wprowadzanie coraz bardziej restrykcyjnych praw (jak np. odnośnie „homofobicznej mowy nienawiści”) oraz ograniczać do maksimum możliwość krytykowania i przeciwdziałania patologiom społecznym, przestępczości wśród „wrażliwych grup społecznych”, masowej imigracji. Etykieta rasisty, antysemity, homofoba, faszysty, ekstremisty w zależności od rodzaju popełnionej myślozbrodni ma eliminować przeciwników „postępu” z debaty publicznej.
Swoja droga, czy jest na forum jakis ateista, ktory czul sie na lekcjach religii dyskryminowany?
Może nie aż dyskryminowany, choć nie raz jakaś szydera leciała, gorzej było z kumplem, prawosławnym - tam już grube teksty były, szczególnie, że on nie dał szydzić z jego wyznania.
Na całe szczęście od II klasy liceum wprowadzono u nas etyke i każda ze stron na tym skorzystała. Wybór powinien być, dla mnie to oczywiste i nie wiem skąd to oburzenie? Mniejszość ma się dostosować? Chyba akurat w kontekście wiary nie jest to dobry pomysł.
A poza tym czy aby na pewno jest o co walczyć? Czy te dzisiejsze lekcje religii naprawdę uczą wartości i zachowań, dzięki którym przetrwaliśmy te setki lat? Ja się z nimi nie spotkałem, a na religie chodziłem blisko 10 lat. Ostatnio kuzynka oznajmiła mi, że jestem opętany przez szatana. Tzn. ksiądz na lekcji mówił, że ludzie mający tatuaże są właśnie opętani. Kuzynka się z tego śmiała, ksiądz niestety był śmiertelnie poważny....
Ja jestem ateistą, nie uczęszczałem na lekcje religii. O ile nie miałem z tego tytułu problemów z innymi uczniami (od szydery to byłem ja :cham: , o tyle np. dyrektorka w liceum (notabene - startowała do sejmu z listy PiS) robiła mi przez to problemy, nawet groziła, że nie przepuści mnie do następnej klasy.
A poza tym czy aby na pewno jest o co walczyć? Czy te dzisiejsze lekcje religii naprawdę uczą wartości i zachowań, dzięki którym przetrwaliśmy te setki lat? Ja się z nimi nie spotkałem, a na religie chodziłem blisko 10 lat. Ostatnio kuzynka oznajmiła mi, że jestem opętany przez szatana. Tzn. ksiądz na lekcji mówił, że ludzie mający tatuaże są właśnie opętani. Kuzynka się z tego śmiała, ksiądz niestety był śmiertelnie poważny....
Formuła lekcji religii na pewno jest do zmiany i reformy, ale przedmiotu jako takiego bronić trzeba - tylko po jego obronie należałoby go zdecydowanie zmienić. Że w szkołach pracują ludzie nieodpowiedzialni i nieprzygotowani (nie tylko księża/katecheci ale masa nauczycieli nie nadających się do zawodu) to też jest rzecz powszechnie wiadoma. Tak jak to że potrzebna jest gruntowna reforma oświaty. W to niestety wątpię bo aktualnie przy władzy są ludzie którzy w głowie mają tylko to jak najwięcej ukraść, nażreć się i utrzymać przy stołku...
A takie wyroki w pryszłości mogą służyc jako precedensy. Nie chce by zakazali nauki religii w szkolach, zwlaszcza w dzisiejszych czasach...
Z reformą oświaty zgadzamy się całkowicie, tylko od "kary" za zmuszanie do lekcji religii do zakazywania nauki religii jest strasznie daleka droga, co więcej nie widze żadnych przesłanek by miało do tego kiedykolwiek dojść.
Poniżej wywiad sprzed kilku lat z dr Ratajczykiem, którego wczoraj znaleziono martwego. Więcej można poczytać tu: http://www.tvopolska.pl/Artykul/Index/Spoleczenstwo,Policja_podejrzewa_ze_znalazla_cialo _dr_Ratajczaka,1835.html
Kto nie orientuje się kim był ten człowiek niech przeczyta wywiad. W skrócie napisze, że wydal pracę "niepoprawna politycznie" o holocauście i został publicznie zlinczowany i zniszczony przez polskie elity na usługach różnych ludzi za cytowanie domysłów rewizjonistów holocaustu. Największą cegłę do zniszczenia i zeszmacenia tego człowieka, który po prostu miał swoje zdanie, wmurowała gazeta wyborcza.
W dzisiejszym gwnie (dodatek opolski) kolejny pojazd po dr Ratajczyku, nawet mimo ten ze już nie żyje... odgrzany stary kotlet "Kłamca nie ma już siły [REPORTAŻ]"... jak można być kurwa na tyle bezczelnym i nieludzkim?
A żyjemy ponoć w świecie w którym każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania...
Wywiad (Wrocław, A.D. 2003)
Janusz Telejko: Dzisiejszym gościem w Radio Rodzina jest dr Dariusz Ratajczak. Serdecznie witam, szczęść Boże.
Dariusz Ratajczak: Szczęść Boże.
J. Telejko: Panie Dariuszu, czy historyk może świadomie mówić nieprawdę?
D. Ratajczak: Nie, absolutnie nie może. Jest to rzecz nie do zaakceptowania. Głównym celem działalności historyka jest zbliżanie się do prawdy, poszukiwanie prawdy. W istocie prawda jest jedynym przyjacielem historyka. Owszem, historyk może błądzić, może popełniać błędy i często tak się dzieje. Powiem szczerze: ja prawdopodobnie też bardzo często nie mam racji, popełniam błędy - cóż, jestem tylko człowiekiem - zawsze jednak pragnę zbliżać się do prawdy. Historyk i prawda to powinno być jedno. Historyk powinien być skażony prawdą, skażony dążeniem do prawdy. Historyk świadomie podający nieprawdę jest w istocie propagandystą. Niestety, zjawisko to obserwujemy również w dzisiejszych "demokratycznych czasach". Oczywiście nie tylko w Polsce, ale niech ona będzie podstawą naszej rozmowy, zgodnie z maksymą: "bliższa koszula ciału..." Dlaczego tak się dzieje? Otóż dlatego, iż ciągle - uwaga ta odnosi się przede wszystkim do "trzeciorzeczpospolitowych" historyków zajmujących się dziejami najnowszymi - historia przesiąknięta jest polityką. Podejrzewam nawet, że nadal pełni ona rolę nauki pomocniczej polityki, że, mówiąc wprost, zależna jest od bieżących interesów warstw rządzących. I to jest rzecz godna ubolewania, gdyż podobno żyjemy w wolnym Kraju. W jakiś sposób ma to związek z tą straszliwą socjalistyczno-postępową cenzurą (nazwijmy ją polityczną poprawnością), która zastąpiła po 1989 r. cenzurę realnego socjalizmu, komunizmu, marksizmu, czy jak go tam zwał. Po 1989 roku wielu historyków wpadło z "komunistycznego deszczu" pod "politycznie poprawną rynnę", ale to jest też cenzura. Inna sprawa, że przyszło im to z łatwością. Kłamali za "komuny", kłamią i teraz. To są ludzie o mentalności, nikogo nie obrażając, kelnera. Ja to nazywam dosadniej: " kundlizm". Oczywiście funkcjonują tylko dlatego, że po 1989 r. nie przeprowadzono zdrowej weryfikacji na wyższych uczelniach. A zresztą - gdzie ją tak naprawdę przeprowadzono?!
J. Telejko: Teraz wróćmy do historii dr Dariusza Ratajczaka, bo to też jest historia; był Pan znanym i lubianym wykładowcą na Uniwersytecie Opolskim.
D. Ratajczak: ...byłem. Tak, byłem.
J. Telejko:...wybitnym naukowcem i znawcą Kresów Wschodnich, a obecnie pracuje Pan jako stróż nocny - dlaczego?
D. Ratajczak: Z bardzo prostego powodu - w 1999 roku opublikowałem publicystyczną książeczkę pt. "Tematy niebezpieczne". W książce tej w jednym z podrozdziałów poruszyłem sprawę tzw. rewizjonizmu holokaustu, przytoczyłem tezy głoszone przez rewizjonistów holokaustu bez mojego komentarza autorskiego... i to się pewnym gremiom nie spodobało...
J. Telejko: Panie Dariuszu, kim są rewizjoniści holokaustu?
D. Ratajczak: Rewizjoniści holokaustu są środowiskiem złożonym z naukowców , dziennikarzy, publicystów. Przede wszystkim to prawdziwie międzynarodowe grono uważa, że żydowski holokaust nie był wydarzeniem wyjątkowym w XX wieku, że ten straszliwy XX wiek, który na szczęście skończył się, dotykał także tragediami inne nacje, inne narody: a więc Polaków, Cyganów, Japończyków, Ormian, Rosjan, Ukraińców itd. Dlatego twierdzą, że właściwie żadna nacja, żaden naród nie ma monopolu na cierpienie, w tym ciężko doświadczony podczas ostatniej wojny naród żydowski. Tymczasem dzieje się tak, że niektóre środowiska żydowskie chcą wmówić światu, że holokaust był jakby osią martyrologiczną XX wieku. Co więcej, osią martyrologiczną historii całego świata. Oczywiście tą podstawową rewizjonistyczną tezę uzupełniają inne poglądy. Na przykład taki, że podczas II wojny światowej nie zginęło 6 mln Żydów, tylko mniej. Ta teza jest o tyle do obrony, że jeszcze 15 - 16 lat temu twierdzono, że w straszliwej mordowni hitlerowskiej w Auschwitz - Birkenau zginęło 4 - 4,5 mln ludzi. Dzisiaj oficjalnie władze Muzeum Oświęcimskiego twierdzą, że milion, milion sto... No więc mamy w tym jednym przypadku różnicę trzech milionów. To są rzeczy, które trzeba badać i sprawdzać. Na tym polega praca historyka. Tymczasem możni tego świata twierdzą, iż "prawdy uświęcone" dyskusji nie podlegają. Czy na tym polega wolność badań naukowych? Czy nie nazwiemy tego cenzurą? A ja po prostu mówię: dajcie spokój historykom, zapewnijcie historii autonomię. Dajcie jej żyć. Właśnie - dajcie jej żyć. Czy żądam zbyt wiele?
J. Telejko: Kogo dotknęła i obraziła Pana publikacja "Tematy niebezpieczne"?
D. Ratajczak: Widzi Pan, to jest właśnie bardzo dziwne - chyba najmniej samych Żydów, dlatego, że głosów "anty-ratajczakowskich" w wydaniu środowisk ściśle żydowskich było stosunkowo mało i pojawiły się nieco później. Co więcej, chciałbym wymienić z nazwiska jednego polskiego Żyda, pana Jana Stopczyka- człowiek ten przeżył Auschwitz - który bardzo mocno mnie bronił. Wysłał nawet stosowny list na ręce opolskiej prokuratury z uwagą: "cenię Ratajczaka za odwagę, nie zamykajcie ust młodemu pokoleniu". Natomiast "centralą" walczącą z moją skromną osobą była forpoczta "postępu" w Polsce - "Gazeta Wyborcza", która całą sprawę nagłośniła i w ciągu 24 godzin ze znanego w Opolu i - tak jak Pan powiedział - lubianego wykładowcy stałem się banitą, czy ściganym infamusem. W ciągu kilkunastu godzin zostałem zawieszony w prawach nauczyciela akademickiego, a potem, po neostalinowskim wewnętrznym śledztwie, wyrzucono mnie z uczelni. I oczywiście założono przeciwko mnie sprawę sądową, która ciągnęła się miesiącami.
J. Telejko: ...wiem, że się skończyła już ta sprawa. Jaki był werdykt sądu?
D. Ratajczak: Sprawa zaczęła się w 1999 roku a zakończyła w 2001. Ostatecznie warunkowo umorzono ją ze względu na niską szkodliwość społeczną. Ja wprawdzie w sądzie cały czas tłumaczyłem, że przecież nie wyrażałem własnego zdania co do tez głoszonych przez rewizjonistów holokaustu, podkreślałem, że jedynie referowałem problem (a to wolno mi było robić), chciałem także powołać stosownych ekspertów w osobach pp. profesorów Rainy i Bendera, ale sąd pozostawał niewzruszony. Uznał, że sam jest władny określić, czy referowałem poglądy, czy też się z nimi zgadzałem. Widzi Pan, od samego początku sprawa była "szyta grubymi nićmi"... Nie miałem zbyt wielkich szans, bo proszę zdać sobie sprawę z jednej rzeczy : jednostka wobec systemu jest niczym, tak samo, jak błogo śpiący na ulicy człowiek wobec walca kierowanego przez szaleńca. Mogę powiedzieć tak: zachowałem twarz, walczyłem o nią, ale na wyrok uniewinniający w 100% oczywiście nie miałem szans. Raz jeszcze powtórzę: sprawa była od samego początku "kręcona z góry", szły dyrektywy z ministerstwa sprawiedliwości, że trzeba szybko "tego Ratajczaka załatwić". Jeżeli bowiem nie zrobimy tego teraz, za chwilę pojawią się następni, którzy zaczną drążyć "bardzo niebezpieczny temat" . Mój Boże, czegóż to "nasze elity" nie wypisywały w tamtych czasach o mnie. Wysyłano mnie do zakładów psychiatrycznych, twierdzono, że moja sprawa może wpłynąć na stosunki polsko-żydowskie. Istna paranoja, "dom wariatów". Taki to był cyrk i takie występujące w nim małpy. Doprawdy żyjemy w ciekawych czasach. I "ciekawi" ludzie nami rządzą.
J. Telejko: Panie Dariuszu, czy ukazały się już po Pana książce inne publikacje na ten temat, polskich autorów, czy naukowców ?
D. Ratajczak: Nie. Owszem, były artykuły, a raczej stosowne fragmenty, opisujące mój przypadek, natomiast takie publikacje ukazały się wcześniej.
Do roku 1999 publikował na ten temat pan Tomasz Gabiś w jego periodyku "Stańczyk", ale, jak mówię, do roku 1999, bo proszę pamiętać, że wtedy to wszedł w życie artykuł 55 Ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej ,w którym jednoznacznie stwierdzono, iż tych rzeczy nie można pod groźbą kary więzienia poruszać. Po prostu nie można - i już. To oczywiście cenzura. Ja, jako historyk nie mogę się z tym zgodzić. Chociażby dlatego, że cenzura to grób dla historii. Jakież to upokorzenie dla historyka: ktoś decyduje za niego, czym ma się zajmować, wyznacza granice badań...
J. Telejko: Panie Doktorze, kilka słów o Pana rodzinnym domu, Pana karierze, pasjach?
D. Ratajczak: Urodziłem się w Opolu w roku 1962, z tym, że jak większość mieszkańców tego miasta nie jestem autochtonem, czyli Ślązakiem. Ojciec pochodzi z Wielkopolski, ze Śremu, śp. moja mama z Chodorowa w byłym województwie lwowskim, czyli łączę w sobie tradycję wielkopolską z wpływami wschodnio-galicyjskimi, kresowymi. Pochodzę z patriotycznego domu; ojciec jest synem Powstańca Wielkopolskiego. Dziadek Michał uczestniczył również jako ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej. Kampanię zakończył w miejscowości Głębokie na Wileńszczyźnie. Natomiast w czasie I wojny światowej walczył pod kajzerem Wilhelmem. Brał udział w rzezi pod Verdun. Ja zawsze Bogu dziękuję, że pochodzę z normalnego polskiego domu nieskażonego jakimiś miazmatami lewicowości, marksizmu, czy innymi niemiłymi zdrowemu rozsądkowi rzeczami.
To jest bardzo ważne, gdyż to kim jesteśmy w 80% zależy od wychowania rodzinnego. Może dlatego jestem przerażony tym, co się obecnie dzieje z młodym pokoleniem. Otóż młode pokolenie opuszcza rodzinny dom bez świadomości bycia Polakiem. W konsekwencji tak często otaczają nas dzisiaj ludzie, o których można tylko powiedzieć: "polskojęzyczny tłum". To jest przykre. Natomiast, jeśli chodzi o moje pasje... Historia jest moją pasją numer jeden, mam takie nawet szczególne hobby, a mianowicie dzieje klanów szkockich. Temat piękny, romantyczny i... bezpieczny. Poza tym lubię geografię polityczną oraz sport. Szczególnie piłkę nożną. Boleję, że w polskim futbolu na razie jest tak, jak jest. Ale to, co już przeżyłem, to przeżyłem. Myślę o mistrzostwach świata w piłce nożnej w 1974 i 1982 roku - tej radości nikt mi już nie odbierze.
J. Telejko: Jak Pan widzi swoją przyszłość naukową, Panie Doktorze? Sąd w zasadzie Pana uniewinnił, ale w opinii naukowców, historyków ciągle Pan jest oskarżany i "trędowaty". Jest Pan "persona non grata" na każdej wyższej uczelni.
D. Ratajczak: Zgadza się. 20 października tego roku - czyli dosłownie za chwilę - kończy mi się okres karencji, bo zostałem zawieszony w prawach nauczyciela akademickiego do 20 października 2003 roku. Już złożyłem stosowne aplikacje do różnych wyższych uczelni, tak państwowych, jak i prywatnych . Wszędzie odpowiedź jest jedna: nie! Oficjalnie brak miejsc, a nieoficjalnie, przy kawie, dowiaduję się: "Wie Pan, tak naprawdę, gdyby to od nas zależało, to dawno byśmy pana zatrudnili, ale nie chcemy mieć kłopotów". I to jest mocno podejrzane... co innego ludzie mówią prywatnie, a co innego oficjalnie. Kłopoty z odwagą cywilną, ot co! Ale faktem jest, że nie ma większych szans na zatrudnienie w instytucie naukowym, na uniwersytecie. Jestem realistą. Inna rzecz, że poglądów nie zmieniłem, do Canossy nie pójdę. A tego zapewne wymagałaby łaskawa zgoda na zatrudnienie mnie w instytucji związanej z wyuczonym przeze mnie zawodem.
J. Telejko: Porozmawiajmy teraz o naszej rzeczywistości. Sytuacja, która jest obecnie w Polsce przypomina troszeczkę sytuację tuż po "rewolucji" - rząd swoje, społeczeństwo swoje i ta przepaść między rządem a społeczeństwem pogłębia się. Mnoży się korupcja, afery. Jak Pan, jako historyk, ocenia obecną sytuację w Polsce? Czy nastąpi jakiś przełom i społeczeństwo dokona dobrego wyboru?
D. Ratajczak: Myślę, że ten przełom w końcu nastąpi. W historii Polski od co najmniej 200 lat mamy kłopoty z elitami politycznymi zaczynając od epoki saskiej, a kończąc na SLD. To musi się kiedyś skończyć . Ludzie wielkie nadzieje wiązali z AWS-em, ale jak Pan doskonale pamięta "nasi" zdradzili, stali się "onymi". Wielkie nadzieje wiązano z SLD - znowu zdradzono naiwną masę. Społeczeństwo musi wreszcie jasno określić, czego i kogo chce. Musimy w końcu wybrać narodowe polskie elity - takie elity, które nas nigdy nie zawiodą. Ludzie nie są tacy głupi, jak się niektórym przedstawicielom elit politycznych wydaje. Jeżeli Polacy głosowali np. za Unią Europejską (ponad 70 %) i dzisiaj dowiadują się, że warunki naszej akcesji są fatalne, to po raz kolejny przekonują się, że pewni ludzie po prostu kłamią, więcej - kłamstwo jest organiczną cechą ich osobowości. Zatem jest wielka potrzeba, aby Polacy uświadomili sobie, że są w tym narodzie naprawdę ludzie porządni, którzy mogą tworzyć narodowe elity. Trzeba tylko tych ludzi odnaleźć, trzeba tych ludzi zgrupować i trzeba na nich zagłosować. Taki jest m.in. cel działalności Stowarzyszenia Forum Polskie, którego mam zaszczyt być członkiem.
J. Telejko: Czy społeczeństwo polskie pójdzie jeszcze do wyborów?
D. Ratajczak: Myślę, że tak - i do wyborów parlamentarnych w Polsce i do tych europejskich. Będzie głosowało chyba po raz pierwszy na ludzi, którzy dadzą temu społeczeństwu gwarancje, że o losach Polski będą decydować Polacy, to jest środowiska nie tylko mówiące, ale przede wszystkim czujące po polsku. Stoimy u progu walki o wszystko... o być albo nie być naszej Ojczyzny. Na szczęście coraz więcej Polaków zaczyna zdawać sobie z tego sprawę.
J. Telejko: Czy ta Europa, do której wchodzimy; w której będziemy uczestniczyć, nie chce nas "zakwalifikować" jako obywateli drugiej kategorii?
D. Ratajczak: Drugiej albo nawet i trzeciej kategorii, Panie Redaktorze. Co więcej, Unia Europejska jest unią ponadnarodową, jest próbą stworzenia jakiegoś mega-europejskiego państwa. Ludzie kierujący Unią Europejską w ogóle nie myślą w kategoriach narodowych. Ich ideałem jest beznarodowe społeczeństwo manipulowane przez "jaśnie oświecone kręgi" polityczno-ekonomicznych "macherów". UE jest próbą realizacji starego masońskiego marzenia o "superpaństwie". W takim układzie nie mówmy, że będzie się rozwijała polska kultura narodowa i że pozostaniemy Polakami. Unia Europejska w jej obecnym kształcie jest śmiertelnym wrogiem idei państwa narodowego, względnie skrytą pod uniwersalnymi hasłami formą realizacji starych państwowo-narodowych celów Niemiec. I tak źle, i tak niedobrze. Dlatego naszą powinnością jest albo przekształcić ją w luźną konfederację państw narodowych, albo, jeżeli okaże się to niewykonalne, z tej Unii wystąpić z wielkim hukiem.
J. Telejko: Pana plany naukowe i autorskie - co Pan zamierza w najbliższym czasie opublikować? Może jakieś "tematy niebezpieczne"?
D. Ratajczak: W jakiś sposób tak. Tu jedna uwaga: historyk co rusz napotyka na tematy nie opracowane - nierzadko "niebezpieczne". To nie jest tak, że Ratajczak znajduje "tematy niebezpieczne". One po prostu są, one człowieka otaczają, a lata komunizmu, i nawet lata III Rzeczypospolitej, którą ja nazywam "PRL-em Bis", spowodowały, że tych tematów jest coraz więcej.
Powracając do Pana pytania... Zamierzam w najbliższym czasie wydać książkę poświęconą represjom komunistycznym czy stalinowskim na Opolszczyźnie, czyli w moim regionie, w latach 1945-55. Właściwie tekst już jest gotowy - 600 stron - i prawdopodobnie będę musiał go trochę skrócić, bo jak Pan doskonale wie współczesne oficyny nie chcą wydawać takich opasłych tomów. Teraz obowiązuje inna moda: krótko i na temat. Ale książka, od razu mówię, będzie bardzo ciekawa.
J. Telejko: Panie Doktorze, na Opolszczyźnie dużo ostatnio się mówi o mniejszości narodowej, o tworzeniu odrębnego państwa śląskiego - w zasadzie tworzy się taki mit, że Śląsk chce się oderwać od Polski. Dlatego ci, którzy przyszli na Śląsk tak, jak Pana rodzice ze Lwowa, zaczynają się tego Śląska bać.
D. Ratajczak: Tak, zaczynają się bać i mają powody, żeby się bać. Nie załatwiono kwestii własnościowych. To tykająca bomba zegarowa w obliczu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Proszę pamiętać, że prawo unijne będzie miało większą wagę od polskiego, czyli krajowego. Niemcy bezwzględnie wykorzystają tą sytuację, upomną się "o swoje". To jest poważne państwo, oni wiedzą, co robią... Jeżeli ktoś myśli, że zachodni sąsiedzi Polski zapomnieli o byłych ziemiach niemieckich na wschód od Odry - żyje w krainie latających niedźwiedzi. Jeśli chodzi o Śląsk i Ślązaków... Zawsze uważałem, że Śląsk jest polski - to jest rzecz bezdyskusyjna. Nie ma Polski bez Śląska. Polska bez Śląska jest krajem nawet już nie drugorzędnym, ale czwartorzędnym.
Nie ma oczywiście czegoś takiego, jak "narodowość śląska" - jest to wymysł kilku spryciarzy zgrupowanych wokół pana Gorzelika i to jest oczywiście typowa, w istocie proniemiecka dywersja. Ci faceci napisali już nawet książkę o historii "narodu śląskiego". Zachodzę w głowę, jak można napisać książkę o czymś, czego nigdy nie było?! Na Opolszczyźnie istnieje mniejszość niemiecka - ja nie odbieram tym ludziom prawa do tego aby czuli się Niemcami, ale trzeba znać pewne proporcje... Nie można na przykład twierdzić, że Ślązacy są etniczną częścią narodu niemieckiego, a Śląsk polsko-niemieckim "landem". Zresztą zdecydowaną większość mieszkańców Opolszczyzny stanowią Polacy. Żyją wśród nas również Ślązacy o polskiej orientacji narodowej. Tych ludzi spotkała wielka niesprawiedliwość. Po 1945 r. byli prześladowani przez komunistów, wielu z nich wyjechało do Niemiec, ale ja do dnia dzisiejszego znam polsko-śląskie rodziny mieszkające pod Opolem, które dumne są z tego, że ich dziadkowie, czy pradziadowie walczyli w Powstaniu Śląskim po stronie polskiej. Oczywiście wielu opolskim Ślązakom zamącili w głowie liderzy niemieckiej mniejszości w rodzaju Heinricha Krolla. To są niebezpieczni ludzie, wilki w owczej skórze. Mają pieniądze, cieszą się poparciem ze strony bogatego "Vaterlandu" Jest to potencjalnie piąta kolumna. Na szczęście zauważam, że szeregi mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie rzedną. Chyba jest szansa, aby ponownie przyciągnąć śląskie masy do polskości. Trzeba to robić delikatnie szanując śląskie odrębności regionalne, śląską gwarę (naprawdę urokliwą), zwyczaje itd. Jedno jest wszak pewne: nie ma Polski bez Śląska. Generał de Gaulle miał rację. Najbardziej polskim z polskich miast jest... Zabrze! Dodam: i Opole... i Opole, historyczna stolica polskiego Górnego Śląska!
J. Telejko: Z "niepokornym" doktorem Dariuszem Ratajczakiem, historykiem, człowiekiem, który napisał książkę, która "poruszyła" całą Polskę, a obecnie jest nocnym stróżem, rozmawiałem dzisiaj w Radiu Rodzina.
Serdecznie dziękuje za przybycie do studia i za rozmowę.
D. Ratajczak: Dziękuję. Szczęść Boże.
Dobry tekst o ostatniej ustawie SLD uchwalonej przez PO.
- To przedziwny paradoks, że Platforma odwołująca się u swych początków do etosu liberalnego wprowadziła ustawę zawężającą obszary wolności w życiu osobistym – pisze publicysta
W ostatni piątek pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski podpisał nowelę ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Przez wielu specjalistów jest ona nazywana ustawą o wielkim bracie lub dekretem o nacjonalizacji dzieci. Dlaczego?
Intencje ustawodawców były jak najbardziej szlachetne: chodziło o zmniejszenie skali zjawiska, jakim jest stosowana w niektórych rodzinach agresja wobec dzieci. Wszyscy mamy przecież w pamięci przypadki zakatowanych na śmierć dzieci, o których głośno informowały media. Problem polega jednak na tym, że lekarstwo, jakie zdecydowano się zastosować, przyniesie więcej szkód niż choroba, którą miało wyleczyć. Pokazuje to dobitnie przykład innych krajów, które postanowiły sięgnąć po tego typu instrumenty prawne.
Zakaz wychowywania
Pionierem w dziedzinie takich rozwiązań jest Szwecja, gdzie już w 1979 r. uchwalono całkowity zakaz wymierzania kar cielesnych dzieciom. Za naruszenie tego przepisu grozi nawet kara do dziesięciu lat więzienia. Akt ten nie zapobiegł jednak problemowi, któremu miał przeciwdziałać – statystyki pokazują, że liczba dzieci, które straciły życie na skutek agresji stosowanej w rodzinie, nie zmniejszyła się wcale od 30 lat i utrzymuje się na podobnym poziomie jak przed wprowadzeniem w życie ustawy. Pojawiły się natomiast nowe problemy.
Prawo z 1979 r. za przemoc w rodzinie uznaje takie przestępstwa, jak klaps w tyłek, pociągnięcie za ucho, uderzenie w dłoń czy podniesienie głosu. Już samo odesłanie dziecka do jego pokoju jest uznawane za przemoc nie tylko psychiczną, ale i fizyczną, ponieważ oznacza fizyczne odseparowanie go od rodziców. Na podstawie tego właśnie prawa co roku w Szwecji państwo odbiera rodzicom kilkanaście tysięcy dzieci.
Nie ma powodów, by w Polsce po wprowadzeniu nowej ustawy nie powtórzyło się to zjawisko, skoro przemoc w rodzinie została określona jako „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające (…) wolność”. Taka definicja powoduje, że jako wyraz przemocy mogą zostać potraktowane zwykłe środki dyscypliny lub metody wychowania.
Profesor pedagogiki Aleksander Nalaskowski twierdzi wprost, że przyjęta obecnie ustawa zabrania wychowywania dzieci: „Zmuszanie dziecka, żeby nosiło ciepłą kurtkę, podczas gdy ono chce biegać z gołym pępkiem, według rządowego projektu już jest przemocą. Jeśli nie wypuścimy dziecka na dwór za karę, bo nie przeczytało lektury, to jest to utożsamiane z poniżaniem. Nie wolno krytykować zachowań seksualnych dziecka, nie wolno stosować przemocy psychicznej, czyli np. zmuszać go do pójścia na majowe do kościoła albo na lekcje do szkoły, bo przecież szkoła go nudzi... Ta ustawa zabrania wychowywania”.
Bezradni rodzice
Takie właśnie skutki przyniosło prawo uchwalone w Szwecji. Jak mówi prezes Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka Ruby Harrold-Claesson, „dorośli nie mają odwagi zwracać dzieciom uwagi. Dziecko beztrosko rozbija butelkę na ulicy i ludzie w ogóle nie reagują, jak gdyby nic się nie stało. W Szwecji jest prawo, które zakazuje noszenia noży w miejscach publicznych, ale większość młodych jest w nie uzbrojona. Podobnie z narkotykami – nikt nie zwraca na nie uwagi. Skoro nawet rodzice nie mają odwagi zwracać uwagi swoim dzieciom”.
Ruby Harrold-Claesson przyjechała niedawno do Polski przekonywać naszych parlamentarzystów, by nie przyjmowali wspomnianej ustawy, gdyż doprowadzi ona do takiej samej zapaści wychowawczej jak w Szwecji: „Już małe, sześcioletnie dzieci często mówią nauczycielom: ja mogę cię uderzyć, ale ty nie masz prawa mi nic zrobić”. Często zdarza się, że dzieci policzkują swoich rodziców i ordynarnie ich wyzywają, a rodzice nie mają żadnej możliwości reakcji, bo boją się naruszyć prawo.
Obserwacje te potwierdza Maria Naesström, która pracuje w sztokholmskiej szkole jako nauczycielka angielskiego. Nie istnieje coś takiego jak posłuszeństwo i szacunek wobec dorosłych; w wielu klasach nie sposób pracować z powodu chaosu, hałasu i agresji na lekcjach; często dochodzi do pobić nauczycieli przez uczniów i zamykania szkół, by przywrócić porządek. Do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Sztokholmie wciąż napływają z ambasad w różnych krajach skargi na szwedzkie wycieczki szkolne, które są niemile widziane z powodu skandalicznego zachowania uczniów.
Państwo wie lepiej
Zapisy prawne dają jednak urzędnikom nieograniczone wręcz możliwości ingerowania w życie rodzin. Na przykład w Szwecji państwu Olsson odebrano dzieci, bo pracownicy socjalni stwierdzili, że rodzice nie są dość inteligentni, zaś Mariannie Sigström ze Sztokholmu zabrano syna, bo uznano, że jako matka jest wobec niego zbyt nadopiekuńcza. Problem polegał na tym, że dziecko było chore na padaczkę i wymagało szczególnej troski. W rodzinie zastępczej, do której go skierowano, chłopiec takiej opieki nie otrzymał i wkrótce zmarł. Warto dodać, że rodziną zastępczą wyznaczoną przez sąd był samotny alkoholik.
Zjawisko to dotyczy nie tylko Szwecji, lecz także innych państw, gdzie wprowadzono tego rodzaju rozwiązania. Widać to choćby na przykładzie Hiszpanii, gdzie kilka miesięcy temu cały kraj żył sprawą rodziców, którym zdecydowano się odebrać syna tylko dlatego, że miał nadwagę. To państwo wie lepiej od ojca i matki, co jest dobre dla ich rodzonego dziecka i co ogranicza jego wolność.
Kto jednak reprezentuje w tych sprawach państwo? Otóż podpisana właśnie w przedwyborczym pośpiechu przez Bronisława Komorowskiego ustawa nakłada na każdą gminę obowiązek stworzenia zespołu, który ma ścigać sprawców przemocy w rodzinie. Powstaną więc nowe organy państwowe, które mieć będą dużo władzy, a mało kompetencji. Będą mogły wszczynać sprawy na podstawie zwykłego donosu, w świetle którego każdy rodzic będzie traktowany automatycznie jako podejrzany.
Przypomina to model szwedzki, gdzie kraj opleciony został siecią placówek tzw. socjalu, czyli Głównego Zarządu Zdrowia i Opieki Społecznej. Pociągnie to za sobą oczywiście rozbudowanie aparatu biurokracji i wzrost wydatków z budżetu. Logika działania tego typu urzędów polega zazwyczaj na tym, że muszą one jakoś uzasadnić swoje istnienie i wykazać się odpowiednimi sukcesami w zwalczaniu patologii. Będą więc miały naturalną tendencję do poszerzania obszarów swej ingerencji.
Rodzic jako podejrzany
Jedna z promotorek ustawy, posłanka Iwona Guzowska z PO, zapowiada powstanie systemu odpytywania dzieci w placówkach szkolnych, jak zachowują się wobec nich rodzice. Taki model istnieje w Szwecji, gdzie maluchy już w przedszkolu informowane są o swoich prawach oraz instruowane, iż mają obowiązek zgłosić na policję każdy tego typu przypadek. To powoduje, że rośnie liczba donosów dzieci na własnych rodziców. Często nie mają one potwierdzenia w faktach, mają natomiast daleko idące skutki prawne.
"Szwedzkie prawo za przemoc w rodzinie uznaje klaps w tyłek, pociągnięcie za ucho czy podniesienie głosu. Już odesłanie dziecka do pokoju jest uznawane za przestępstwo"
Głośna była w Szwecji np. sprawa nastoletniej Agnety, która postanowiła zemścić się na ojczymie za to, że oddał kocięta do uśpienia. Oskarżyła go o pobicie i seksualne molestowanie, co skończyło się skazaniem mężczyzny na dwa lata więzienia i 83 tysiące koron odszkodowania. Matce, która nie uwierzyła w opowieść córki, odebrano prawa rodzicielskie, zaś Agneta trafiła do rodziny zastępczej. Kiedy po trzech miesiącach załamana dziewczyna zdecydowała się przyznać do fałszerstwa, prokurator nie dał jej wiary i ojczym musiał odsiedzieć wyrok.
Inna sprawa dotyczyła kolejnej nastolatki, która oskarżyła swego ojca i kolegę, że wykorzystywali ją seksualnie. Dziewczyna podawała fikcyjne nazwy i adresy lokali, w których miało dojść do owych zdarzeń, a policja i prokuratura nawet nie zadały sobie trudu, aby sprawdzić prawdziwość tych informacji. W efekcie mężczyźni odsiedzieli w więzieniu po trzy lata, zanim fikcja wyszła na jaw.
Znany jest też przypadek pewnej rodziny z Götene, na której postanowił się zemścić krewny za jakąś wyrządzoną mu kiedyś przykrość. Doniósł więc do urzędu, że dziesięć lat wcześniej ojciec bił w tej rodzinie dwoje dzieci. Pracownicy socjalu w tajemnicy przed rodzicami zatrzymali dzieci w szkole, przewieźli do ośrodka opiekuńczego, a następnie rozdzielili je i umieścili w dwóch różnych rodzinach zastępczych. Chociaż policyjne śledztwo wykazało, że ojciec jest niewinny, to socjal nie chciał oddać dzieci rodzicom. Dwa i pół roku trwała bitwa z urzędami rozmaitych instancji, zanim rodzinie znów udało się połączyć.
Legalizacja donosów
Tego typu przypadki można wymieniać jeszcze długo. Wspomniany już prof. Nalaskowski obawia się, że przyjęcie ustawy otworzy w Polsce furtkę do legalnej formy donosów i pomówień. Przede wszystkim jednak poszerzy sferę wpływów państwa kosztem rodziny. Liberalny publicysta szwedzki Karl Rudbeck twierdzi, że socjalistyczne państwo ze swej natury dąży do podporządkowania sobie możliwie jak największych obszarów życia społecznego, w związku z tym niszczy wszelkie niezależne od siebie ośrodki władzy i autorytety. Takim obiektem destrukcji stała się w Szwecji rodzina.
Jest jakimś przedziwnym paradoksem, że Platforma Obywatelska, partia odwołująca się u swych początków do etosu liberalnego, a więc wolnościowego, zdecydowała się wprowadzić ustawę zawężającą obszary wolności nie tylko w życiu publicznym, ale i osobistym. To, co w najbardziej socjalistycznym kraju Europy zostało przeforsowane jako sztandarowy projekt lewicy zagarniającej coraz więcej władzy dla państwa, dziś w Polsce wchodzi w życie jako dzieło formacji o proweniencji liberalnej i chadeckich afiliacjach międzynarodowych.
Jesteście masakryczni, czemu nie podajacie źródła i autora. Przecież teraz ja mogę napisać tekst/felieton, który będzie twierdził zupełnie co innego, zrobie z niego cytat na forum i już będzie mądrze wyglądał. Nie udzielam się często w tych dyskusjach, ale je czytam i mimo wszystko chciałbym wiedzieć, że ten tekst napisał Grzegorz Górny redaktor naczelny pisma Fronda, a Jasiu Kowalski z 3b z gimnazjum nr. 2. Róbcie to też z szacunku do autora.
pozdro
nie wiem za bardzo czy to dobry temat ale musze gdzies wrzucic, wydaje mi sie, istotny i wazny film http://tv.wolnemedia.net/filmy-dokumentalne/zeitgeist-3/
a do tego jak ktos ma dluuuuuzsza chwile to moze zerknac https://publicdisorder.wordpress.com/2010/11/22/najbardziej-przemilczane-w-mediach-hipotezy-niezaleznych-historykow/ ogolnie na tej stronce pare ciekawych tekstow
Zeitgeist 1 i mniej-więcej połowa 2 ma sens, aczkolwiek miejscami jest mocno naciągany. Za to kiedy przechodzą do rozważań ustrojowych, filozoficznych i technologicznych robi się z tego straszna bzdura, utopia, gdzie wszyscy są szczęśliwi i żyją dostatnio, nie musząc pracować. W wolnej chwili obejrzę trójkę, ale jestem w stanie z góry przewidzieć, jakie tezy padną w tym filmie.
A poza tym autorzy nagminnie mylą wolny rynek z korporacjonizmem.
Bartek84
01-03-2011, 15:04
http://wolnemedia.net/wiadomosci-ze-swiata/google-rozpozna-cie-po-twarzy/
vBulletin Copyright ©2000-2012, Jelsoft Enterprises Ltd.